Tereny Valfden > Dział Wypraw
W oczekiwaniu na nieuniknione
Patty:
Ruszyłam zatem na zewnątrz, trzymając dłoń na rękojeści miecza.
Funeris Venatio:
Patricia wyszła na świeże powietrze. Okazało się, że znajduje się na zboczu niewielkiego wzniesienia w środku lasu. Las był mieszany, chociaż w bliskiej okolicy dostrzegała głównie drzewa iglaste i kilka buków. Zielona trawa porastała zbocze, dało się jednak dostrzec na niej lekko udeptaną dróżkę. Patty odwróciła się i ujrzała, że wzniesienie ciągnie się do góry kilkanaście metrów, a jej chwilowe więzienie wykopano i zbudowano właśnie w owym pagórku. Było już troszkę po południu, co dało się poznać po słońcu, któremu nadal było blisko zenitu. Godzina raczej trzynasta, może trzynasta trzydzieści. Gdzieś obok niej wylądował orzeł. Wielki, majestatyczny, o całkowicie białym upierzeniu. Miał dziób, który na myśl przywoływał najprawdziwsze złoto. Szpony miały tę samą szlachetną barwę. Ptak złożył z gracją skrzydła i wpatrywał się z przekrzywionym łbem na kobietę.
Patty:
- Mogę w czymś pomóc? - zagadnęłam uprzejmie ptaka i zaczęłam kierować się w stronę ścieżki. Powoli, patrząc cały czas na orła. Było z nim coś nie tak, choć nie mogłam jeszcze odgadnąć, co dokładnie.
Funeris Venatio:
//Wpadłem na genialny pomysł. Zrobię nam takie chowańce. Będziemy latać sobie z nimi jako anioły.
Ptak pokręcił głową, jakby chciał zaprzeczyć. Następnie rozpostarł swoje cudownie białe skrzydła i wskazał dziobem na kobietę, jakby chciał powiedzieć, że to on może pomóc jej. Tymczasem pani hetman wspięła się na szczyt i ujrzała wokół siebie las pocięty podobnymi pagórkami. Gdzieś tam w oddali, może kilka kilometrów od niej, dostrzegła unoszący się leniwie dym.
Patty:
Nie mogłam do końca dojść, o co chodziło z tym ptakiem, ale nie mówiłam po ptasiemu, więc stwierdziłam, że jak czegoś chce, to po prostu poleci za mną. Rozejrzałam się po okolicy i szybkim krokiem udałam się w tamtą stronę.
- A powiedz mi - zagadnęłam mojego nowego kompana - Bezpiecznie tam czy mnie zjedzą? - skoro już chciał mi pomóc, to mógł mi coś opowiedzieć o źródle dymu. Tym był ogień, oczywiście, ale byłam ciekawa, kto go skrzesał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej