Tereny Valfden > Dział Wypraw
W oczekiwaniu na nieuniknione
Funeris Venatio:
Ptak pokiwał i wzbił się w powietrze, krążąc nad drzewami. Pokiwanie wskazywało na odpowiedź twierdzącą, tylko teraz nasuwało się jedno - orzeł potwierdził pierwsze czy drugie pytanie?
Patty po drodze natknęła się na ryjowisko. Przed nią rozciągały się co jakiś czas rozryte płachty ziemi, pewnie dzików. Nie uszła daleko, gdy napotkała pierwszych z nich. Trzy dorosłe i trzy młode warchlaczki. Na razie nie atakowały, ale porykiwały dziko i starały się odpędzić kobietę od swoich młodych. Z prawej i z lewej znajdował się las, którym w razie czego dało się spokojnie przejść. Orzeł nadal krążył, nie zniżając lotu.
//3x Dzik. Nie atakuje.
Patty:
Zachowując spokój i nie wykonując gwałtownych ruchów cofnęłam się powoli i zaczęłam szukać innej trasy, by obejść stado łukiem. Nie chciałam się angażować w walkę z dzikami, nie miałam żadnego interesu w szlachtowaniu zwierząt. Czasem lubiłam zapolować, by zdobyć nieco trofeów, ale na świniowatych się nie znałam, zatem spokojnym krokiem szłam bokiem, unikając starcia.
Funeris Venatio:
Dziki ryły racicami (czy co tam miały zamiast palców) i pohukiwały, ale nie zaatakowały. Patty obeszła niebezpieczeństwo i zostawiła rodzinkę w spokoju. Szła dalej. W końcu dotarła do pierwszego celu swojej nieoczekiwanej podróży. Przed nią, jakieś 50 metrów, pośród drzew stała chatka. Zbita z sosnowych bali, bez okna z tej konkretnej strony, parterowa, raczej nieduża. Innych na razie nie było widać, ale nie było też pewności, czy jakieś inne się tutaj znajdują.
Patty:
Jako że priorytetem był teraz powrót do Efehidonu, postanowiłam się nie czaić i ruszyłam z frontalnym atakiem, podchodząc do drzwi i pukając do drzwi, pięciokrotnie, wystukując charakterystyczną melodyjkę, którą poznałam jeszcze na kontynencie. Po drodze do owej chatki rozglądałam się, szukając właścicieli. Jako że była ona niebezpiecznie blisko miejsca mojej tymczasowej niewoli, nie zakładałam z góry, że będą tu mieszkać niewinni farmerzy.
Funeris Venatio:
Nikt nie odpowiedział. Niedaleko stała jednak druga chatka, kilkadziesiąt metrów dalej pośród drzew. Obok niej trzecia i chyba nawet czwarta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej