Tereny Valfden > Dział Wypraw

W oczekiwaniu na nieuniknione

<< < (6/14) > >>

Funeris Venatio:
//Odzyskałeś wszystko, co miałeś na początku wyprawy.

W pokoju nie było nic więcej. Chociaż Patty poczuła coś dziwnego - jakby Zartat groził jej palcem.

Patty:
Zignorowałam owe dziwne uczucie, przejmujące, zmuszające do myślenia nad dokonanym przed momentem, a nawet przed kilkoma latami czynem. Dawno już nauczyłam wygłuszać swoje sumienie. Skrupuły już dawno zmusiłby mnie do samobójstwa, gdybym przejmowała się każdym morderstwem, nawet tym popełnionym w imię dobra. Otrząsnęłam się i przypięłam miecz i szablę do pasa, zgarnęłam pistolety, amunicję i drugi sztylet, po czym podeszłam do konającego kultysty.
- A teraz powiesz mi, o co w tym wszystkim chodzi - spojrzałam mu w oczy. Rana brzucha była niewątpliwie poważna, ale ciągle żył, a to znaczy, że mógł mówić.

Funeris Venatio:
Patricia chwilę wcześniej świetnie zauważyła, że po takim wierceniu w brzuchu nie mogła się spodziewać, by kultysta przeżył. No i nie przeżył. Z nim koniec.

//Przeglądałeś wcześniejsze wyprawy a propos Orwella? "Cichy domek nad jeziorem", "Wpuszczony w kanał", "Miękki niczym skała", III części "Jak konie w galopie" itd?

Patty:
//: Niestety nie czytałem. Mam zacząć czy zachowując świeży umysł kontynuować wątek?

Westchnęłam cicho, rozmyślając nad faktem, jak słabi są dzisiejsi mężczyźni i rozejrzałam się, zastanawiając się, co robić dalej.

Funeris Venatio:
//Niekoniecznie, na wszystko przyjdzie czas. Chociaż "Cichy domek nad jeziorem" wyjaśnia wiele, a "Wpuszczony w kanał" zagęszcza akcję.

No zawsze można było wyjść z pomieszczenia i skierować się na zewnątrz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej