Tereny Valfden > Dział Wypraw
W oczekiwaniu na nieuniknione
Funeris Venatio:
//Odzyskałeś wszystko, co miałeś na początku wyprawy.
W pokoju nie było nic więcej. Chociaż Patty poczuła coś dziwnego - jakby Zartat groził jej palcem.
Patty:
Zignorowałam owe dziwne uczucie, przejmujące, zmuszające do myślenia nad dokonanym przed momentem, a nawet przed kilkoma latami czynem. Dawno już nauczyłam wygłuszać swoje sumienie. Skrupuły już dawno zmusiłby mnie do samobójstwa, gdybym przejmowała się każdym morderstwem, nawet tym popełnionym w imię dobra. Otrząsnęłam się i przypięłam miecz i szablę do pasa, zgarnęłam pistolety, amunicję i drugi sztylet, po czym podeszłam do konającego kultysty.
- A teraz powiesz mi, o co w tym wszystkim chodzi - spojrzałam mu w oczy. Rana brzucha była niewątpliwie poważna, ale ciągle żył, a to znaczy, że mógł mówić.
Funeris Venatio:
Patricia chwilę wcześniej świetnie zauważyła, że po takim wierceniu w brzuchu nie mogła się spodziewać, by kultysta przeżył. No i nie przeżył. Z nim koniec.
//Przeglądałeś wcześniejsze wyprawy a propos Orwella? "Cichy domek nad jeziorem", "Wpuszczony w kanał", "Miękki niczym skała", III części "Jak konie w galopie" itd?
Patty:
//: Niestety nie czytałem. Mam zacząć czy zachowując świeży umysł kontynuować wątek?
Westchnęłam cicho, rozmyślając nad faktem, jak słabi są dzisiejsi mężczyźni i rozejrzałam się, zastanawiając się, co robić dalej.
Funeris Venatio:
//Niekoniecznie, na wszystko przyjdzie czas. Chociaż "Cichy domek nad jeziorem" wyjaśnia wiele, a "Wpuszczony w kanał" zagęszcza akcję.
No zawsze można było wyjść z pomieszczenia i skierować się na zewnątrz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej