Tereny Valfden > Dział Wypraw

W oczekiwaniu na nieuniknione

(1/14) > >>

Patty:

--- Cytuj ---Nazwa wyprawy: W oczekiwaniu na nieuniknione
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: oczekiwanie na nieuniknione
Uczestnicy wyprawy: Patricia de Drake
--- Koniec cytatu ---

Słońce powoli chyliło się ku ziemi, stopniowo pogrążając Efehidon w ciemnościach. Spojrzałam znudzona za okno, nie mogąc znaleźć sobie żadnej rozrywki. Każdy egzemplarz broni był już należycie wyczyszczony i zabezpieczony, w Bractwie też nie było nic do roboty. Westchnęłam i zakomunikowałam Drizztowi, że wrócę późno i ruszyłam w stronę obieżyświata, szukając szczęścia. Spokojnie szłam przez uliczki dzielnicy obywatelskiej, nie spodziewając się żadnej niespodzianki, wszak to nie podgrodzie.

Funeris Venatio:
Hetman Koronny szła niespiesznie ulicą. Niebo przybrało pięknej barwy, mieniąc się odcieniami pomarańczy i krwistej czerwieni. Przechodni było zaskakująco mało jak na tę porę dnia i porę roku. Zazwyczaj wieczorem uliczki tętniły życiem, ludzie, elfy i maureni spieszyli do karczm, na bale i przyjęcia. Spacery do miejskiego parku właśnie się kończyły, albo dopiero zaczynały - zależnie od wieku gawiedzi.
Patricia kątem oka dostrzegła, że w alejce obok domu kupca bławatnego czai się jakaś zakapturzona postać, wpatrująca się uważnie w postać mściciela z Bractwa. Zlana z otoczeniem niczym cień, istota ruszyła w kierunku rycerza mają obydwie ręce uniesione nieco do góry i odkryte dłonie, by pokazać, że nie ma złych zamiarów. Postać ukłoniła się dwornie i wystawnie, odzywając się ciepłym i przyjemnym głosem należącym zapewne do elfa.
- Niech będzie pozdrowiona panna Patricia de Drake, najwspanialsza spośród rycerzy Valfden.

Patty:
Przystanęłam zdziwiona, zupełnie nie spodziewając się podobnej sytuacji. Zdarzało się czasem, że ludzie mnie rozpoznawali, w końcu zajmowałam w kraju dość wysokie stanowisko, ale dotąd nikt nie chwalił mnie w taki sposób. Postać za to budziła mój niepokój, w końcu kto chodzi w środku lata w kapturze?
Ehm... Dziękuję - powiedziałam niepewnie, zastanawiając się, w co przerodzi się cała ta sytuacja.

Funeris Venatio:
Mężczyzna zakaszlał cichutko i ukłonił się raz jeszcze.
- Mój pan imieniem London chciałby zaprosić pannę hetman na lampkę przedniego wina jeszcze z czasów poprzedniej ery. Czy zechciałaby panienka przyjąć zaproszenie do jego pokoju w najwspanialszej z karczm, to jest Obieżyświecie?

Patty:
Przez głowę początkowo przemknęło mi wiele dziwnych i niegodziwych myśli na temat tej propozycji, szybko jednak doszłam do wniosku, że przecież znam się na samoobronie i w razie niebezpieczeństwa sobie poradzę, a dobre wino przecież nigdy nikomu nie zaszkodziło. Podobno.
- Z przyjemnością - uśmiechnęłam się do zakapturzonej postaci.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej