Tereny Valfden > Dział Wypraw
W oczekiwaniu na nieuniknione
Funeris Venatio:
Za drzwiami Patty nie ujrzała dosłownie nic, gdyż wszystko było skąpane w nieprzeniknionym mroku. Zostawała dopalająca się pochodnia z jej pomieszczenia. Przekraczając próg mściciel poczuła jednak, że jej oprawcy byli nieostrożni i w cholewie buta zostawili jej nieoceniony sztylet.
//Sam zadecyduj, czy jest to srebro, czy szkło.
Patty:
Przekraczając próg poczułam charakterystyczny, drobny opór. Sztylet został w cholewie, pomyślałam, odruchowo uśmiechnęłam się kącikiem ust i schyliłam, wyciągając broń. Szeroka u nasady, srebrna głownia zwężała się bardzo mocno ku sztychowi. Zważyłam sztylet w dłoni, zastanawiając się, na ile pozwalają mi w walce moje umiejętności nożownika. Walka w zwarciu z użyciem tego typu broni zawsze wiązała się z ryzykiem. Wzruszyłam ramionami, nie mogąc ocenić teraz własnych umiejętności i cofnęłam się po pochodnię, po czym ruszyłam dalej.
Funeris Venatio:
Trudno było określić cokolwiek. Pogrążony w mroku korytarz był upiornym miejscem, dogasająca powoli pochodnia stwarzała na ścianach koszmarne cienie, a odgłos kapiącej kropli wody niosący się echem w niczym nie pomagał. Patty nie potrafiła określić skąd ów dźwięk pochodzi, gdyż w którąkolwiek stronę by się nie obejrzała, on zawsze wydawał się być za nią. Albo w niej.
Po nieznośnie długim spacerze, który trwał ledwie dwie minuty, Patty zobaczyła wreszcie światło majaczące na końcu tunelu. Po drodze mijała kilka cel podobnych do swojej, jednak nikogo ani niczego w środku nie zastała. W ostatniej była tylko nieużywana, jakby nowo wstawiona pochodnia.
Patty:
Wyjęłam z uchwytu nową pochodnię i podpaliłam ją, używając dopalającej się już poprzedniej. Przez chwilę zastanawiałam się, po co właściwie bawię się ogniem, skoro mogę rzucić zaklęcie światła, a w razie potrzeby także podmuch ognia, ale nie doszłam do ciekawych wniosków, zatem ruszyłam dalej, ostrożnie, by w razie czego móc szybko zareagować. Mój umysł wciąż wypełniał gniew, mieszając nawet najprostsze myśli i podporządkowując wszystko chęci zemsty. Odetchnęłam głęboko, ale nie odrzucałam tego uczucia. Zaciskając mocniej dłoń na rękojeści sztyletu ruszyłam dalej.
Funeris Venatio:
W miarę zbliżania się do źródła światła Patty zaczęła słyszeć szepty dwóch... istot. Z każdym krokiem przybierały na sile. Za naprzeciwka czuć było świeże powiewy powietrza. Woń żywicy i traw zdradzał, że kobieta znajduje się wśród drzew. Tuż przed wyjściem znajdowały się nieco uchylone drzwi, zza których słychać było rozmowę dwóch osób rozwodzących się nad pięknem... zdobytej na kimś broni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej