Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin
Kenshin:
Ork znów zapomniał zapytać, co to jest ten dziwny ptak, ale już nieważne bo właśnie skoczył do środka szukając trufli, a ten duży opuścił broń wtedy, jakby ziemia pod nią się ugięła gdy dotknęła jej powierzchni. Dziwny osobnik wskazał drzewa, po drugiej stronie tam właśnie siedział sołtys, i tam właśnie miał się udać Kenshin. Ork bez słowa ruszył do prowizorycznego obozu, gdzie coś się w kotle gotowało a na ziemi leżało kilka skór. Podchodząc bliżej spytał. - Szukam sołtysa jest gdzieś tutaj?..
Progan:
Znad kotła spojrzał na Ciebie przenikliwymi oczyma sołtys. Cóż, co kraj to obyczaj.
- Taaak. To ja. Widziałem, że gadałeś z Kee-Gee. Przysłał Cię do mnie?
Kenshin:
Oczywiście jak każdy z jego rasy patrzył podejrzliwie i, jak każdy sołtys bez znaczenia na rasę musiał być gruby i wielki. Ten akurat przerastał poprzedników i nawet lepiej posługiwał się wspólną mową, a i wyglądał mniej odrażająco. Teraz jednak należało się przywitać.
- Witaj jestem Kenshin. Tak rozmawiałem z twoimi ludźmi, bo widziałem jak pracują i tak sobie pomyślałem, żeby wam pomóc.
Progan:
- Jak chcesz nam pomóc? Nioh kopie, Kee-Gee trzyma straż, ja się zajmuje interesami. Na co nam Ty? Hm? - zapytał, zamieszał w garnku, coś tam wygrzebał na łyżkę i pożarł.
- Hm?
Kenshin:
- Właściwie to nie wiem. Tak spytałem, po prostu. Jednakże, czy mogę zadać pytanie?. Co to za złe ptaki, o których mówił Nioh?. Słychać było zmartwienie w jego głosie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej