Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin
Kenshin:
Wóz odjechał, ale to wszystko i tak było dziwne i na śmierć zapomniał, że jakiś mag próbował się do nich i, do mnie dorwać. Cóż było już za późno na gadkę, bo odjechali w swoją stronę a ork dojechał tam gdzie powinien, czyli do lasu. Teraz wystarczyło wejść w jego głąb i tak, też zrobił choć nie wiedział w jakim celu się tam udaje.
Progan:
Las obudził się po nocnym śnie. Było miło, ładnie, fajnie. Taaaak...
Kenshin:
Ork odetchnął pełną piersią wchodząc w głębie lasu. Teraz czuł się swobodnie dodatkowo pogoda dawała o sobie znać było ciepło, nie za gorąco ani nie za zimno, po prostu idealnie. Kenshin dawno nie czuł się tak wolny od miasta i zatłoczonych ulic. Idąc cały czas dotykał drzew i szurał swoimi łapskami, po korze woń lasu i roślin również biła go w nos. Tyle zapachów w jednym miejscu i to wszystko dla niego i za darmo, kto by pomyślał że lasy mają tyle do zaoferowania.
Progan:
Idąc tak idąc doszedłeś do jakiejś ścieżki. ÂŚcieżka raz się urywała, to pojawiała się, była stara i raczej rzadko uczęszczana. Przed Tobą było rozwidlenie. W trzy strony. Jakoś wiedziałeś, że idąc w lewo dojdziesz do wodopoju, idąc prosto dojdziesz do wąwozu, a idąc w prawo dojdziesz do polanki.
Kenshin:
Idąc w głąb trafił na ścieżkę, która dziwnym trafem w końcowym etapem rozdzieliła się na trzy odrębne dróżki, ale którą wybrać. Orkowi pić się jeszcze nie chciało, więc odpuścił sobie wodopój, a potem zamknął oczy i zawierzył swój wybór bogini. Kenshin zrobił kila obrotów z zamkniętymi oczyma, a potem ruszył jak mu się wydawało w prawo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej