Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin

<< < (37/40) > >>

Progan:
Syrena umarłą w cierpieniach. Ty zaś wypłynąłeś na powierzchnie. Fale wyrzuciły Cię na brzeg plaży. Plażę kolonizowali ludzie, maureni, krasnale i orkowie. Przybyli oni na wielkich statkach. Teraz budowali swój obóz. Było tam wielu ludzi, kobiet i dzieci. Wyciągnęli Cię z wody, ogrzali przy ogniu, dali Ci jeść. Widziałeś jak mężczyźni idą do pracy, z powalonych drzew robili deski i kołki na budowę obozu i fortyfikacji. Byli uchodźcami, uciekinierami ze zniszczonego świata. Podeszli do Ciebie. Dali Ci płaszcz i buty, podali rękawice. Potem dali Ci siekierę i ruszyłeś z nimi budować nowy świat na gruzach starego. Podszedłeś do drzewa, z którego uciekła wiewiórka.
- To dla dobra naszych kobiet i dzieci. Dla nowego świata. Stary... stary zniszczyliśmy. - usłyszałeś od człowieka, który wyciągnął Cię z wody.

Kenshin:
Ork wypłyną na powierzchnię gdzie został uratowany, przez nieznajomych mu ludzi i innych istot świata żywych. Nakarmili go, ogrzali nawet dali ubrania. Kenshin spojrzał jeszcze na ludzi było to dość niewiarygodne, gdyż były tu również kobiety i dzieci. Wtedy właśnie wszyscy ruszyli do pracy nawet sam ork podążył za nimi, tylko słowa starca zabrzmiały dość nietypowo. - Jako to zniszczyliście?, co się stało wcześniej?. Zapytał za nim zaczął rąbać zdrowe drzewo.

Progan:
- Nie było co jeść. Erozja gleby sprawiła, że nie rosło zboże. Wyschły rzeki i stawy. Padło bydło. Przyszedł głód i zarazy - powiedział człowiek. A drzewo dodało
- Wyciągną go i broń z niego stworzą. Wytną w pień lasy, świat ten zubożą. Uderzą o niego, zniszczą go, skruszą i w ciemnej toni wnet się poduszą. Trafi się jednak jeden, bo jak świat światem długi, zawsze przyjść musi koniec, czas wezwać swe sługi. Zeszli z mych konarów i drzewa wycięli, lecz co jest ich życie?, trup się na trupie ścieli. I nowe nad ich ciała wybuja się drzewa, a las nad ich grobami konaniączkę zaśpiewa. Bo Pani nasza waży każdemu po trochu, lecz niewdzięcznika nie szkoda jej ni ciała ni prochu.

Kenshin:
Ork zrozumiał człowieka dość dokładnie, ale drzewo dopowiedziało coś strasznego ze zgrozą w głosie. To brzmiało, jak jakieś złe proroctwo, na które spadnie na tych ludzi jeżeli znów zabawią się kosztem natury. Kenshin nie chciał mieć z tym nic wspólnego, więc odmówił. - Przykro mi, ale nie wiem czy słyszałeś, co to drzewo powiedziało. Jeżeli jeszcze raz wykraczecie tutejsze lasy spotka was straszliwa kara. Gorsza nawet od tej z waszej rodzimej krainy. Wszyscy zginiecie okrutną śmiercią, a na waszych trupach wyrośnie inny las. Dlatego opamiętajcie się i zaprzestańcie tego procederu.

Progan:
- Kobiety i dzieci mają marznąć? Czym je ogrzejemy? Gdzie się schronimy? - człowiek pytał orka - Pomóż nam!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej