Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin
Kenshin:
Ork zrobił to samo.
Progan:
Zasnąłeś. We śnie przyśniło Ci się, że wisisz uczepiony liną za pas. Lina wisi, po przeciwnej stronie na tej samej linie wisiały kobiety o zielonej skórze. Miotały się. Wasz ciężar was równoważył. Pod Twoimi stopami był kocioł z rozgrzanym olejem. Pod driadami była zwykła ziemia, ale przy nich wisiała kolczasta klatka, która zamykała się. Ktoś kto kręcił kołowrotem klatki krzyczał
- Psie kurwy! Zabiły mi syna! Teraz sczezną! A Ty?! Jesteś nietutejszy! Dasz się zabić, czy pozwolisz na ich śmierć?
Nagle w Twojej dłoni znalazł się nóż. Opcje były dwie. Mogłeś odciąć się i wpaść do gotującego się oleju, lina uwolni kobiety spoza zasięgu kolczastej klatki, albo pozwolić na ich śmierć za czyny jakie popełniły.
Kenshin:
Ork zapadł w głęboki sen, który był urzeczywistnieniem praktycznie jego życia, a przynajmniej części. Od dawna walczył za kraj zabijając nie winnych. Popełniał wiele morderstw dla próby zjednoczenia kraju, pod jednym sztandarem. To mu się udało, ale kosztem wielu istnień. Teraz jednak stoi, a raczej wisi i musi wybrać. Jego życie, a życie kobiet, których nawet nie znał i, nie wiedział czy są one winne. Zwłaszcza, że człowiek działał pod wpływem emocji jak i nienawiści. Wtedy Kenshin spojrzał w dół, gdy stróżka potu wleciała do kotła w mik przemieniła się w parę wodą. Ork mocno chwycił za nóż i zamiast zastanowić się nad wszystkimi za i przeciw odciął swoją linę. Chciał zakończyć swój koszmar, jakim było jego życie i uratować dziwne kobiety. Ostatnią rzeczą jaką zrobił nim wpadł wbił sobie nóż w głowę, żeby zmniejszyć ból zadany, przez kociołek.
Progan:
Spadłeś w odmęt wód. Nim się ocknąłeś byłeś już głęboko pod wodą. Dookoła opadały w dół ciała zabitych marynarzy, poławiaczy i rybaków. Kuter który został zniszczony rozwalał się. Pamiętasz, że płynąłeś tym kutrem, że pojawiły się syreny i zaczęły go niszczyć. Teraz byłeś w połowie drogi na dno. Odzyskałeś siły, odzyskałeś sprawność umysłu. Zauważyłeś, że jednak z syren została przyciśnięta metalowym kołowrotem do dna i nie mogła się uratować. Spojrzała na Ciebie i w górę. Powoli w jej stronę opadł wieki kawał metalu. Opadał wolno, ale wiadomo było że ją przygniecie i zmiażdży. Poprosiła Ciebie o pomoc. Wiedziałeś, że Twojego oddechu wystarczy Ci tylko na jedną podróż. Albo do góry, wtedy syrena umrze, albo w dół...
Kenshin:
Ork spadł do kociołka i tuż, przy samym wpadnięciu ocknął się i wtedy pojawił się w morskiej wodzie. W oddali zauważył kuter prawdopodobnie rybacki fale nim bujały na lewo i prawo. Nagle Kenshina ogarnęło przeświadczenie, że był na tej łodzi. I ostatkiem, co zobaczył to syreny morskie bestie, które czyhają na każdego marynarza. Wybiły prawie całą załogę w większości posyłając ich w morskie otchłanie kusząc swoją melodią. Również sam statek nie mógł oprzeć się ich sile, ale przeto jedna z nich została przyciśnięta, przez stalowy kołowrót. Kenshin odruchowo spojrzał w jej oczy, a ona na w jego, a po chwili spojrzała w górę gdzie leciał na jej ciało porządny kawał blachy. Ork w tym śnie znów musiał wybierać, ale tym razem nie postąpił szlachetnie wobec kogoś, kto pomógł wybić jego załogę i zatopić okręt. Kenshin pomachał jej głową na znak, że jej nie pomorze i ostatkiem sił, i resztkami powietrza starał się wypłynąć na powierzchnię.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej