Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin
Kenshin:
- Nie to wy pomóżcie sobie. Zaczynicie od modlitwy do bogini Ventepi. Ona was wysłucha i pomoże. Zróbcie dla niej skromną kaplicę i pewnie was wynagrodzi schronieniem i pozwoli ściąć kilka drzew dla waszego dobra o ile będzie w spół działać z tutejszą naturą.
Progan:
- Jak możesz! - zawołał człowiek, zamachnął się na Ciebie toporkiem, lecz nim zdołał Cię uderzyć otworzyłeś oczy. Leżałeś na łące pełnej kwiatów. Dookoła bzyczały pszczoły, latały motyle. Słońce świeciło mocno, dając ciepło i ożywczą energię. Na polanie bawiły się dzieci. Ich matki przędły, rozmawiały. Na głowach miały wieńce kwiatów. Mężczyźni byli pośród drzew, budowali dom z drewnianych pni. Kiedy wstałeś i rozejrzałeś się zobaczyłeś że to ci sami ludzi, którym się przeciwstawiłeś. Odnaleźli spokój i szczęście pośród dzieła stworzenia Ventepi. Ku tobie kroczyła dziewczyna. Nie widziałeś jej twarzy. Jej twarzy nie dało się ujrzeć. Czy była duchem drzewa, powietrza czy ziemi, tego nie wiedziałeś. Usłyszałeś jednak je głos, jakoby ćwierkot ptaków, szum liści i szmer strumienia
- Codziennie do swej miłości wysyłam nowe podarki, a ona nigdy mi nie odpowiada. Zatrzymuje wszystko co od niej wysyłam. Zapalam kaganek świecy, a ma miłość ją gasi kiedy nie patrzę. Czym my jesteśmy? - zapytała Ciebie
Kenshin:
Ork już miał zasłonić się rekom, przed toporem ale nie nim zdołał trafić, ork otworzył oczy. To, co ujrzał zszokowało go zobaczył polanę w pełni ciepłego lata. Wszędzie unosił się zapach wszelakich kwiatów. Na samej łące pojawiły się również matki z dzieci, które bardzo przypominały te osoby, które go uratowały przed utonięciem. Czyżby wzięli moje słowa, pod uwagę. Zastanowił się chwilę i wstał. Rozglądając się mógł to w pełni potwierdzić, że Ci ludzi odnaleźli szczęście i łaskę bogini. Kenshin poczuł dumę, że udało mu się przekonać ludzi, ale po chwili w jego stronę przybyła kobieta, w której nic nie mógł dojrzeć twarzy za to usłyszał jej głos. Ork odpowiedział na pytanie.
- Jesteśmy właśnie tym płomieniem, który może zgasnąć w każdej chwili. Płomień to nasze życie, kiedy odwrócimy się od bogini, czy ją obrazimy Ona nam go przygasza, byśmy mogli się nawrócić.
Progan:
- Nie. Jesteśmy ÂŻyciem i ÂŚmiercią. Codziennie powołuję nowe życie i wysyłam je w drogę, w wędrówkę, na której końcu czeka moja miłość - ÂŚmierć. Ona jednak zawsze zachowuje wszystko, cokolwiek jej poślę. Nigdy nie odpowiada. Kiedy powołuję nowe życie, zapalam dlań ogień świecy. Jednakże kiedy nie patrzę, moja miłość - ÂŚmierć przemyka i gasi ogniki. Tak było, jest i będzie.
Kenshin:
- Normalna kolej rzeczy, bo nikt nie jest nieśmiertelny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej