Tereny Valfden > Dział Wypraw

Siała baba mak, nie wiedziała jak

<< < (7/9) > >>

Gorn Valfranden:
- Rozumiem, dziękuję za uwagę. Powiedział Gorn i opuścił karczmę.

Funeris Venatio:
Karczmarz odprowadził Gorna wzrokiem aż do drzwi. Przestał nawet wycierać kufel, który przed chwilą chwycił w swe łapska. Paladyn przez nikogo niepokojony wyszedł z karczmy i stanął na klepisku przed frontowymi drzwiami. Było spokojnie i przyjemnie.

Gorn Valfranden:
Gorn wsiadł na konia i zaczął zwiedzać miasto.

Funeris Venatio:
Tak jak uprzednio zostało powiedziane, wioska była zbudowana wzdłuż głównej ulicy. Na samym wjeździe znajdowała się niewielka karczma, którą Gorn już odwiedził. Potem kilka zwykłych domów zwykłych obywateli, którzy jak już się również rzekło, głównie parali się bimbrownictwem. Alkohol wyrabiali na sporą skalę z ziemniaków, pszenicy czy jęczmienia, które hodowali na poletkach wokół. Pasło się też w okolicy kilka krówek, dwa barany i parę owiec. Sielanka. W centrum wsi mieścił się murowany spichrz, który bóg jeden wie do czego miał służyć, bo ziarna tam już nie trzymano czas jakiś. Obok spichrzu swój sklepik otworzył rzeźnik, do którego należała większość zwierzątek pasących się nieopodal. Na samym końcu znajdował się dom sołtysa Mikołaja Zryja. Gorn jadąc wzdłuż ulicy nie dostrzegł wielu mieszkańców.

Gorn Valfranden:
Gorn podjechał pod dom sołtysa. Przywiązał konia. Podszedł do drzwi mieszkania sołtysa i zapukał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej