Tereny Valfden > Dział Wypraw

Siała baba mak, nie wiedziała jak

<< < (5/9) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn postanowił ruszać dalej. Nie próbował jakiś szpanerskich skoków na grzbiet konia. Po prostu wszedł na niego. Zaczął się z koniem, powoli przeciskać przez wąskie przejście aby móc ruszyć dalej ku celu jego podróży.

Funeris Venatio:
Podróż minęła relatywnie spokojnie. Przynajmniej ta jej część od zawalonej kłody. Gorn kierował się drogowskazami, skręcał w odpowiednie strony i bardzo szybko i łatwo dotarł do miejsca swojej podróży, wsi Tannenberg. Tutaj, jeżeli wierzyć legendom i starym bajaniom, miała kiedyś miejsce jakaś większa bitwa, o której już mało kto pamięta, poza lokalnymi bimbrownikami. A trzeba wam wiedzieć, drogie dzieci, rycerze i paladyni, że bimbrowników w Tannenbergu jest od liku. Z tego właśnie żyją.
Wioska była przykładem typowej ulicówki, gdzie wzdłuż głównego szlaku pobudowano chaty, gospodę, dom sołtysa, jakiś sklepik, niewielki spichrz i coś tam jeszcze - w każdym razie nic nadzwyczajnego. Karczma znajdowała się na początku wioski, dom sołtysa na końcu. Gdzieś tam na szczycie pagórka po prawej, kawałek za głównym kompleksem zabudowań, znajdowała się następna chata.

Gorn Valfranden:
Gorn skierował się do karczmy, przywiązał konia przed wejściem i wkroczył do środka.

Funeris Venatio:
Ujrzał typowe wnętrze małej karczmy. Kilka ław i stołów, szynkwas, wejście do niewielkiego alkierza. Nic nadzwyczajnego. Dwa stoły były zajęte. Przyj jednym z nich siedziała dwójka kupców, których powóz został zaparkowany przed karczmą i był pilnowany przez jakiegoś chłopaczka. Następnym klientem był ktoś w podniszczonym skórzanym pancerzu, jego miecz, całkiem znośny, leżał na ławie obok jakiejś sakwy. Karczmarza nigdzie nie było widać, pewnie wyszedł na zaplecze.

Gorn Valfranden:
Gorn podszedł do Szynkwasu i czekał aż pojawi się Karczmarz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej