Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bliżej boga - święta pomsta #3

<< < (5/6) > >>

Kinraya:
- Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Rycerz nosił imię Franciszek, był paladynem w służbie światłości. Ponad 900 lat temu na kontynencie zmagano się z potężnym ugrupowaniem demonologów. Władca, jego doradcy i świta zakonu Innosa postanowili zignorować zło kiełkujące na ich własnym podwórzu. Decyzja ta miała swoje katastrofalne skutki. Nim jednak doszło do rzeczy strasznych, mała grupka paladynów oddanych kodeksowi postanowiła zniszczyć odmieńców wbrew rozkazom przełożonych. Franciszek był jednym z nich. Misja przeszła bez echa w kronikach historycznych, obrońcy światłości ponieśli klęskę. Mój ukochany utrzymywany przy życiu dzięki nadziei, że zdąży zobaczyć mnie ostatni raz przed śmiercią przybył do naszych włości na wpół żywy. Wtedy zrozumiałam, że już nigdy nie zamierzam stać bezczynnie przyglądając się złu na tym świecie niczym niewzruszony, obojętny obserwator.

Funeris Venatio:
- Strata musiała być dla Ciebie dotkliwa, czcigodna. Wiem jaki ból musiałaś czuć. A twoje słowa przypominają mi o moich własnych moralnych zasadach, którymi się kieruję. Zawsze powtarzałem, że dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Dokładnie tak, jak mówiłaś przed momentem.

Kinraya:
- Co byś zrobił na miejscu władz zakonu w takiej sytuacji?

Funeris Venatio:
- Trudno mi powiedzieć, co de facto bym zrobił, gdyż nie znam wszystkich poszlak, nie mam informacji i nie chciałbym orzekać z całą pewnością. Nigdy nie można stwierdzić, że człek postąpiłby tak i tak, dopóki w określonej sytuacji się nie znajdzie. Jednak ze swojego punktu widzenia, jak Marszałek Bractwa ÂŚwitu i jego paladyn, chciałbym chociażby sprawdzić. Zło jest złem. Mniejsze, większe, nie ma różnicy, definicje są umowne a granice zatarte, lecz wiedząc, że istnieje cień szansy, by to zło wykiełkowało, dołożyłbym starań, by mieć pewność, że tak się nie stanie. Wiedziałbym, że moje własne sumienie nie dałoby mi spokoju, żyjąc ze świadomością, że mogłem coś przeoczyć, co mogłoby stać się czymś potężnym. Obowiązek wobec Pana i podległych mi istot sprawiłby, że przynajmniej bym spróbował dowiedzieć się, czym takim jest zło, z którym, nawet potencjalnie, przyjdzie mi się zmierzyć.

Kinraya:
- Zaiste.
Anielica dotknęła Twojego czoła dwoma palcami i powróciliście do czasów współczesnych. Twoim oczom ponownie ukazały się zielone równiny.
- ÂŚwięty mściciel otrzymuje błogosławieństwo Zartata w każdym swym działaniu, jego łaska towarzyszy mu w każdej sekundzie życia, ostatecznie umiera ze słowem swego Pana na ustach. Udowodniłeś mi, że jesteś godzien święceń. Uklęknij.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej