Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zagrożeni odkryciem [Salazar, Leo]

<< < (6/8) > >>

Canis:
- Krwiopijca? Jeszcze nigdy. Wszystko jeszcze przede mną. - Powiedział.


Szliście i szliście. ÂŚwiatło oświetlało drzewa do wysokości nawet 20 metrów. Zauważyliście pewną nieprawidłowość. Wokół jednego drzewa dojrzeliście wypatroszone zwłoki jednego rotisha, przywiązane do drzewa.

Leo:
To chyba tylko ja jestem taką ofermą, że dałem się ukłuć przy pierwszym kontakcie, pomyślał, robiąc smętną minę. Potem nie odzywał się do momentu, aż natrafili na zwłoki wypatroszonego zwierza.

- A to co? - spytał, wskazując zdrową już ręką na olbrzymiego owada. Był naprawdę pod wrażeniem, zważywszy na to, że widział go pierwszy raz w życiu. - Chyba zbliżamy się do ich siedziby, albo znowu coś na nas skoczy... Może zgasimy światło?

Canis:
- Jeżeli zgasimy światło - będzie ciemno. jeżeli nie ma innego źródła światła, pochodni czy czegokolwiek, możemy łatwo wpaść w pułapkę tak jak to zwierze, mimo, że widzi w ciemnościach. - Powiedział wskazując na rotisha. - Sądzę, że został schwytany w jakąś pułapkę i oprawiony na miejscu. Może się tu roić od zasadzek i zmyślnych pułapek, skoro są tu myśliwi. Może lepszym sposobem było by zostać odkrytym i zmusić do otwartego spotkania z nimi.

- Jak myślisz? To zgasić światło?

Leo:
- Masz rację, zostawmy to światło - odpowiedział bard, przypominając sobie, że sam wcześniej myślał o tym, by dać się odnaleźć myśliwym. - A żeby przyspieszyć spotkanie, pozwolę sobie zrobić to - tutaj zdjął z pleców lutnię i zaczął wodzić palcami po strunach, grając cichą, uspokajającą melodię. - Skoro i tak mają nas znaleźć, to chociaż umilmy sobie ten czas - starał się wytłumaczyć swoje zachowanie. - Tylko musimy pamiętać, żeby nie stracić czujności.

Canis:
//Skąd masz tą lutnię? Kto zrobił takie statystyki?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej