Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zagrożeni odkryciem [Salazar, Leo]
Canis:
//Nie tak prowadzimy walki. podajesz warunki, względem których "mam sobie wybrać co zrobiłeś, żeby było dobrze". Tak niemożna. Masz możliwość opisania walki którą prowadzisz w formie tego, co wykonujesz, przykładowo.
--- Cytuj ---Gdy krwiopijce doleciały na odległość taką i taką wykonałem taki i taki atak, lecz przeciwnicy w tym czasie wykonali to i to, więc musiałem zastosować taki i taki unik, by wyprowadzić taki i taki atak.
--- Koniec cytatu ---
//Nie musisz opisywać też jakie są efekty twoich działań, bo od oceny tego jestem ja, niemniej jednak, gdy sam opiszesz, uwzględnisz ruchy przeciwników i będzie to sensowne, wówczas walka potrwa krócej w ilości postów, a jednocześnie wykażesz się dobrymi umiejętnościami analitycznymi i opisami, co de facto przekłada się na lepsze talenty. Jeżeli chcesz bym ja opisywał efekty i działania potworów, to podawaj małą ilość akcji, pojedyncze które WYKONUJESZ, a nie "byś wykonał gdy coś tam". polecam zapoznać się z zasadami gry dotyczącymi walki: Zasady uczestnictwa w wyprawie -> Mechanika walki.
Salazar sięgnął rękami krzyżowo do pasa chwytając za rękojeści szabli i bułatu, czekał, na przeciwników.
Krwiopijce nie szczędziły wysiłków, gdy tak staliście bezczynnie, przemieściły się o 7 metrów w waszą stronę latając tuż nad ziemię. W szarży rzuciły się wprost na was wyciągając swe żądła by kąsać i zadawać rany.
4x Krwiopijca (Są w odległości 3 metrów od was. Dwa zamierzają atakować Leo, oraz dwa zmierzają do ataku Salazara Trevant.)
Leo:
// Okej, to może teraz pójdzie lepiej. Stare przyzwyczajenia. Poprzedni post uznaję w takim razie za nieważny.
Gdy pierwsza z bestii była już trzy metry przed Leo, ten dobył kostur i wymierzył cios prosto w korpus przeciwnika, chcąc go szybko i skutecznie obezwładnić. Zaraz po tym przeturlał się na bok, by uniknąć ciosu drugiego owada.
Canis:
Uderzenie w korpus wykonało szkodę, w końcu zwierze posiadało po bokach swego ciała skrzydła, te przyjęły jako pierwsze uderzenie, dzięki czemu skrzydła zostały załamane. Uderzenie oczywiście nie zatrzymało się na skrzydłach. uderzenie sięgnęło korpusu i zadała dotkliwe rany od obuchu w miejscu uderzenia. Bestia nie straciła przytomności, jednak padła na ziemię. nie mogąc podnieść się ani działać ciałem ze względu na rany leżała nerwowo machając drugimi skrzydełkami, jednakże nie dawało jej to żadnych wymiernych efektów.
Drugi krwiopijca podczas zadawania coisu nie próżnował i zaatakował wykorzystując momen zajęcia się innym krwiopijcą, zaatakował żądłem kierując szpikulec w kierunku ramienia, by sparalizować rękę i uniemożliwić ci walkę oburęcznymi broniami i prawą ręką. Jednakże zastosowany unik pozwolił uniknąć ciosu, jednak dystans od wroga jest na tyle mały, ze nim wykonasz konkretny, poprawny atak kosturem zostaniesz raniony.
Leo:
2x Krwiopijca (1 obezwładniony, drugi jest w odległości 50 centymetrów od ciebie. Jest na tyle blisko, i wyprowadza kolejny atak by cię użądlić. )
Salazar:
2x Krwiopijca (Są w odległości 3 metrów od ciebie.)
Leo:
Leo nie miał czasu, by cieszyć się udanym unikiem. Musiał błyskawicznie działać.
Wypuścił kostur z ręki, dobywając w tym samym czasie zawieszonego u pasa sztyletu, którym następnie uciął żądło atakującego go owada. Po tej krótkiej dekapitacji, nie marnując ani chwili, bard wbił całe ostrze sztyletu w korpus krwiopijcy, którego pozbawił broni.
Po tym akcie podniósł z ziemi kostur i dobił nim obezwładnionego wcześniej przeciwnika, roztrzaskując mu czaszkę kryształem z kostura.
Canis:
Gdy zadawałeś cios ręką ze sztyletem w odwłok owada, ten wykonał pchnięcie w ramię gdzie dzierżyłeś sztylet. W momencie gdy ostrze zaczynało wtapiać się w ciało krwiopijcy, ten wprowadził żądło w tkankę mięśniową twojego ramienia i wstrzyknął jad.Odwłok został odcięty, jednak ręka w błyskawicznym czasie stała się bezwładna.
Krwiopijca padł na ziemię tracąc jedną z istotnych kończyn i wykrwawiał się, niemal natychmiastowo zmarł. drugi krwiopijca nadal nerwowo podrygiwał na ziemi.
1x Krwiopijca (obezwładniony częściowo, nie może latać, zatacza koła wokół osi próbując wzlecieć przy użyciu jednej strony skrzydełek.)
Gdy krwiopijce zbliżyły się na odległość trzech metrów, Jaszczur energicznymi zamaszystymi ruchami wyciągnął ostrza zakreślając ostrzami piękne półkola po skosie przy tej czynności. stanął na ugiętych kolanach i przerzucając ciężar z jednej nogi na drugą czekał na ruch przeciwnika.
Krwiopijce nie próżnowały, a najgłupsze tez nie były, będąc tuż przed nim odleciały na boku po łuku równo oddalonym od jaszczura, 3 metrów, stając po jego bokach. w tym momencie ruszyły do natarcia zbliżając się by dźgnąć w korpus swymi żądłami.
Salazar widząc reakcje bestii, które z organizacji i zażądania, taktycznego podejścia miały z pewnością 5.0 w sesji egzaminacyjnej uczelni prowadzonej w roju krwiopijców - tutaj nie było żadnych wątpliwości, musiał nie dopuścić do jednoczesnego ataku z obu stron, wyjściem w takiej sytuacji, było wykonanie własnego natarcia na jedną ze stron, wówczas drugie zagrożenie będzie tuż za plecami, co jest równie niebezpieczne - jednak prostsze do okiełznania, niż obustronna walka lewo-prawo.
Zwrócił się w lewa stronę i wykonując dwa kroki do przodu przeszedł do zadania ciosu w stronę pędzącej bestii. zakreślając ciosy z lewej strony od góry do dołu, po czym wyprowadzając cięcia zwrotne po tej samej samej trajektorii jednak o przeciwnym zwrocie ruchu ciął bułatem i szablą jednocześnie dalej krocząc w przód. Mnogość szybkich ataków, gdyż szabla i bułat zaliczane są do tak zwanych szybkich, lekko operatywnych broni siecznych jednoręcznych, były dezorientacje, a co najważniejsze, niemożliwe do powstrzymania. Krwiopijca nim zahamował i wzleciał w powietrze otrzymał cięcie w lewe skrzydło z bułatu, by w tej samej sekundzie ostrze szabli odcięło mu odwłok z żądłem. bestia padła na ziemię błyskawicznie wykrwawiając się.
Drugi krwiopijca także atakował i dystans 3 metrów, mimo kroków w stronę drugiej strony zmniejszał się, tylko wolniej niż przy walce z tamtym krwiopijcą. Jaszczur znał tę zależność z prostej przyczyny - często wykorzystywał ją do zadawania ciosów łącznych - tak samo zdarzyło się i tym razem. Po zamordowaniu bestii, wiedział, że drugi krwiopijca musi być tuż za nim, przez co machinalnie wyciągną jedną nogę do tyłu i przyłożył obie bronie do lewego boku na dystansie 20 centymetrów od siebie w pionie, by jednym ruchem nóg, dokonać obrotu całego ciała, a jednocześnie rękoma wyprowadzić poziome ciosy na wysokości lotu krwiopijców. To było to, czego właśnie krwiopijca nie mógł się spodziewać, jednoczesny obrót ciała, połączony z błyskawicznym ciosem rozcięły ciało krwiopijcy na trzy części. odwłok, korpus i głowa. ciało latające w powietrzu, które zmierzało do zadania ciosów wylądowało na ziemi w rozsypce, trzech kawałkach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej