Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test kruka #15

<< < (4/8) > >>

Anette Du'Monteau:
-Poniekąd. Chodź. Przeszliście jeszcze kawałek lasem. Nagle drzewa zaczęły ustępować miejsca mniejszym krzewom. Gdy się zbliżaliście, poczuliście zapach dymu. Ktoś tu musiał rozpalić ognisko. Niziołka przekazała gestami aby być cicho i przemknęła do zarośli nie wzbudzając ani jednego liścia i nie wydając niemal żadnego dźwięku.

Egharod:
Mężczyzna musiał być faktycznie nazbyt pewny siebie. Rozpalenie ogniska wiązało się z niemal całkowitym pozbawieniem ochrony przed łowcami. Gdy tylko dano mu znak, przyciągnął łuk bliżej do siebie i uważając by strzały z kołczanu o nic nie zawadziły, ruszył na paluszkach za swoją koleżanką. Skradanie miał we krwi, z czego się cieszył. Pytanie tylko, czy równie dobrze pójdzie mu z atakiem na uciekiniera. Zaczął uważnie rozglądać się wokół i nasłuchiwać, co dzieje się w okolicy.

Anette Du'Monteau:
Faktycznie za krzakami na polanie znajdowało się niewielkie ognisko. Siedział przy nim pewien nieznajomy. Obok nogi leżała torba. Zapewne tam trzymał skradzione papiery. Pozycja do ataku była idealna, lecz los wam nie sprzyjał. Usłyszeliście pisk, a z krzaków naprzeciw mężczyzny wyleciał borsuk. Być może nawet ten sam, który nastraszył was. Bandyta również się wystraszył i aż podskoczył do góry. Chwila strachu wystarczyła żeby zwrócić uwagę na otoczenie wokół i wychwycić waszą obecność. Chwycił za swoją torbę i puścił się pędem.
-Leć bliżej drogi! Ja spróbuję go wywabić z lasu!

Egharod:
- Psia jego jucha! - Burknął, nie czekając aż słowa niziołki przestaną rozbrzmiewać w powietrzu i zaczął biec w wyznaczonym kierunku. Przedarł się przez krzaki, wyciągając następnie strzałę z kołczanu i przyłożył do cięciwy łuku. Nie napinał go jednak, aby drugą dłoń mieć wolną w czasie przedzierania przez las. Przez cały czas starał się mieć w zasięgu wzroku uciekiniera lub chociaż mieć orientacyjne pojęcie, gdzie też się znajduje. Dopiero na skraju lasku ruszył równolegle do drogi, wypatrując ofiary. Naciągnął też cięciwę, by móc jak najszybciej zareagować. Starał się wybierać ścieżkę, gwarantującą mu dobre pole widzenia i nie przeszkadzającą w oddaniu strzału czy ruszeniu biegiem w stronę łobuza.

Anette Du'Monteau:
I wtedy jakieś 10 metrów przed Tobą wybiegł zdenerwowany mężczyzna. Niestety trzymał się krzaków, więc celowanie było nieco utrudnione. Do tego nie miał zamiaru się zatrzymywać, a strzał z biegu nie należał do najprostszych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej