Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test kruka #15
Egharod:
Roddy nie zamierzał wykorzystywać tej nagłej okazji, a poczekać na lepszy moment. Postanowił śledzić swego przeciwnika, z łukiem gotowym do strzału. Również trzymał się krzaków i starał się pozostać niezauważonym.
Anette Du'Monteau:
Twoja znajoma na razie nie pokazywała się. Nawet nie wiedziałeś czy wciąż jest w pobliżu. Natomiast jegomość przeciskał się dalej między krzaczorami wiejąc ile sił w nogach. Zauważyłeś tylko jak jego czupryna oddala się i miga między zielenią.
Egharod:
Nie było dobrze. Krótkie nóżki Roddiego nie pozwalały mu na skuteczny pościg, chociaż rozmiary ułatwiały przedzieranie się wśród krzaczorów. O ile długa podróż nie wywoływała u niziołka strachu, bo był długodystansowcem, to postanowił wypróbować czegoś. Nie przestając biec za ofiarą, napiął łuk i wystrzelił. Tyle, że nie celował w niego, a parę metrów w bok i nieco w górę, by chociaż na chwilę odwrócić jego uwagę, czy zmusić by wydostał się nawet na moment z krzaków. Liczył, że szelest po jego boku sprawi, że zmieni nieco trasę ucieczki, a wtedy już miał przygotowaną strzałę, by przy pierwszej nadarzającej się okazji, strzelić w nogę uciekiniera.
Anette Du'Monteau:
W okolicy rozległ się ponownie szelest. Widziałeś jak gdzieś między gałęziami drzew skakała twoja nowa znajoma. Twoje baczne spojrzenie również zauważyło jakieś błyski, lecz nie były to strzały. W każdym razie bandyta obawiał się iż go to dosięgnie. Wyskoczył więc z zarośli pędząc bokiem drogi, na której się znajdowaliście. Był dość dobrze widoczny razem z swoją majtającą u boku torbą.
Człowiek jest jakieś 10 metrów przed Tobą, jednak jest nieco szybszy, więc się oddala.
Egharod:
Roddy nie czekał na kolejną szansę. Zastanawiał się, czym mogły być błyski w zaroślach, ale sytuacja nie pozwalała na zwłokę. Wyskoczył czym prędzej z krzaków, napinając już do strzału łuk. Przystanął, by ustabilizować sylwetkę i porządnie wycelować. Upewnił się też, że nie wyskoczył nikt po za nim. Nie chciał przecież trafić sojusznika. Wiedział, że wystarczy jeden strzał, by powalić mężczyznę i uniemożliwić mu dalszą ucieczkę. Wziąwszy pod uwagę ewentualny wiatr, wymierzył w nogę znajdującą się po zewnętrznej od lasu, po czym wypuścił strzałę.
Nim ta doleciała do celu, wyciągał już kolejną i wznowił bieg na wypadek pudła lub nieszczęśliwego wypadku. Badał w głównej mierze krzaki, gdzie dojrzał coś podejrzanego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej