Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test kruka #15
Egharod:
- Okradać złodzieja? Co za bezczelna zuchwałość! - Obruszył się nader mocno, możne nawet zbyt teatralnie, ale wiedział o co chodzi. - Tak czy inaczej, jest w tym sporo sensu. O reputację trzeba dbać. - Powiedział, przyśpieszając nieco kroku. Poprawił łuk, kołczan i sztylety u pasa, nim wdał się w dalszą gadkę.
- Co możesz powiedzieć o naszym celu? Wolałbym wiedzieć o nim jak najwięcej, na wypadek, gdybyśmy musieli się rozdzielić. - Wtedy też coś mu zaświtało w głowie. Skubaniec musiał nie być całkowitym beztalenciem, skoro uciekł takiej organizacji. To go lekko zaniepokoiło, ale w końcu nie był sam. Gorzej, jeśli i on będzie miał kolegów.
Anette Du'Monteau:
-Przeciętny bandzior. Trzyma się ubocza traktu by nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Ale i tak jest zbyt pewny siebie. To powinno go zgubić. - tłumaczyła przemykając między drzewami.
Egharod:
No tak, zatem lepiej, żebym jej nie zgubił. Skwitował w myślach jej odpowiedź, kładąc lewą dłoń na rękojeści sztyletu. Tak dla bezpieczeństwa, by móc go w każdej chwili dobyć.
Dając sobie spokój z myśleniem o ofierze, rozglądał się po okolicy, by bez problemów móc odnaleźć drogę powrotną. Wolał też patrzeć pod nogi, bo kto wie, czy uciekinier nie przygotował jakichś drobnych pułapek za sobą. W takich chwilach żałował, że nie zna się na tropieniu, ale jego dość ładna towarzyszka powinna odwalić kwestię odnalezienie uciekiniera. Roddy mógł się zająć podziwianiem przyrody.
- Mam nadzieję, że nie spotkamy tu innej zwierzyny. - Powiedział ciszej, ściągając łuk z ramienia.
Anette Du'Monteau:
Przemykaliście dalej przez las, gdy z boku przed wami coś zaszeleściło. Niziołka pokazała żeby być nieco ciszej. Powolnym krokiem zbliżaliście się w stronę krzaków z których dochodziły dźwięki. Nagle z dzikim piskiem wyleciał stamtąd borsuk.
-Niestety. ÂŁadniejszy niż ten co go szukamy.
Egharod:
Gdyby nie niewiasta obok, Roddy zapiszczał by niczym mała dziewczynka w chwili, gdy borsuk wyskoczył zza zarośli.
- Na bogów, nieomal obsrałem sobie zbroję przez niego. - Wyszeptał, starając się, by nie drżeć. Obruszył się teatralnie, ściskając mocniej łuk.
- W drodze powrotnej ugotuję tego łachudrę. Ale tak na poważnie, widzisz jakieś ślady tego samobójcy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej