Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Kenshin:
Ork już nie chciał dłużej czekać na przybycie chłystka, więc podniósł się o własnych siłach i wycedził kilka słów. - Twoja groźba nie zadziałała. Wykrztusił słowa w stronę wampira, a następnie stojąc powoli zbierał się do opuszczenia kryjówki. - Idę odwiedzić szpital w następnym mieście. Jakby, co to nie czekajcie. Ork ruszył w stronę, którą wszedł teraz wiedział o schodach, którymi spadł na dół. Kenshin wchodząc, po schodach czuł ból w klatce piersiowej spowodowany złamanym żebrem, więc przy każdym oddechu uczucie bólu narastało, ale w końcu znalazł się w domku, w którym wyważył drzwi a następnie udał się na ulicę w poszukiwaniu pomocy lekarskiej, czy jakiejkolwiek.
Funeris Venatio:
- Wynajmuje dom w tej dzielnicy, u Manny'ego Horvitza. Musisz przejść tym korytarzem za nami.
Ork wyszedł na ulicę. Był wieczór, ludzie się powoli kręcili, jednak dom nadal był otwarty i nie było po nim widać, żeby ktoś wchodził do środka od czasu włamania Kenshina. Miejski szpital znajdował się na rynku, czyli de facto bardzo niedaleko, z osiem minut drogi dla kogoś takiego, jak ranny ork.
Dragosani:
Ork sobie poszedł (jeśli sposób poruszania się przy takiej ranie można było nazwać chodzeniem), więc jeden problem był z głowy. Jeśli nie chciał pomocy, wampir nie zamierzał się narzucać. W końcu to nie on się wykrwawiał. Więc nawet nie odpowiedział mu na jego słowa. Ogólnie to wyczuwał jakaś niechęć Czarnego. Jakby z jakiś przyczyn nie przepadał za wampirem. Albo był po prostu dupkiem. Wolał skupić się na przepytywaniu podżegacza.
- Kim jest Horvitz i czego możemy się spodziewać po pójściu do jego domu? Kolejnej bandy zbirów? - dalej prowadził przesłuchanie.
Funeris Venatio:
- Horvitz po prostu wynajmuje mu dom. Jest nikim. Jakimś kupcem chyba, tego nie wiem. Nie mam też informacji na temat tego, czego możecie się spodziewać w środku. Nie ma mnie tam, nie ja uciekłem.
Hagmar:
- Więcej z niego nie wyciśniemy, Drago jesteś głodny?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej