Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (10/54) > >>

Kenshin:
Nagle wszystko umilkło gdy okazało się, kto stał za tym wszystkim. Jednakże nie wyjaśniono dlaczego nas tu sprowadzono, lecz wkrótce dowiemy się tego jak złapiemy zamaskowanego faceta. Teraz Kenshin stał bez ruchu i patrzył na wymierzoną w jego stronę broń palną, nic go właściwie nie obchodziło poza jego przeciwnikiem. Jedynie strużka potu przeleciała mu po czole do nosa, i kiedy spadła na ziemię ork szybko wyciągnął rękę i szarpnął bandytą do przodu, przy użyciu telekinezy, a ork sam padł na ziemię w oczekiwaniu na strzał w nieznanym kierunku. Tym sposobem chciał dać znak dla towarzyszy, i dać im sposobność do ataku.

Dragosani:
Ork dał znak swoim nieoczekiwanym towarzyszom. Chociaż i wampir już szykował się do ataku. Lub raczej do przygotowań do ataku, gdyż najpierw najeżało chociaż na chwilę wykluczyć z walki strzelców. Mogli oni uprzykrzyć im życie, gdyby nie zostali wyeliminowani. Czarny ork coś tam zaczął robić z jednym z nich, więc wampir zabrał się za drugiego. Wyuczonym, już niemal instynktownym impulsem woli pobrał nieco mocy magicznej z odłamku Krwawego Kryształu, który nosił ze sobą zawsze. Moc tę skupił w formie zaklęcia.
- Aresh iaash! - krzyknął skupiając mentalne uderzenie na podżegaczu, który miał zamiar ustrzelić towarzyszkę wampira. Bandyta wytrzeszczył dziwacznie oczy i po prostu osunął się na ziemię. Rażony zaklęciem Paraliżu stracił władzę w kończynach. Jedyne co mógł teraz zrobić to tak sobie leżeć i czekać. Po tym Drago błyskawicznie wyrwał bułat z pochwy i ruszył do ataku. Skierował się nieco w bok, aby móc wykorzystać jeden z filarów jako barierę. Tak w razie jakby działania jego i orka nie przyniosły oczekiwanych skutków w chwilowym wykluczeniu podżegaczy z walki. Chciał zbliżyć się do przeciwników na odległość gdzie przewaga zasięgu broni palnej przestanie mieć większe znaczenie.

Evening Antarii:
Chwyciłam za rękojeść i powoli zaczęłam wyjmować miecz tak, aby podżegacz nie zauważył tego co chcę uczynić. Moja broń jednak niewiele by zdziałała w razie strzału w moją stronę. Na szczęście Drago powalił bandytę zaklęciem i po chwili wyciągnęłam szybko cały miecz. Mężczyzna leżał na ziemi sparaliżowany, a ja w tym czasie dopadłam do jednego z pozostałych bandytów uzbrojonego tylko w sztylet i znajdowałam się teraz w takiej odległości, by móc swobodnie zaatakować. Zamachnęłam się mocno, a ostrze trafiło przeciwnika w rękę, w której trzymał sztylet.

Funeris Venatio:
Kenshin niestety zapomniał, że zasięg telekinezy to tylko dwadzieścia metrów, a on stał od przeciwnika jakoś tak na oko, to ze czterdzieści. Nic się więc nie stało, gdy próbował szarpnąć przeciwnikiem, który spokojnie dokończył celowanie zanim ork padł na ziemię. Kenshin nie widział kuli, która rąbnęła go w jedno z lewych żeber, łamiąc je, przebijając cały bok i wychodząc drugą stroną. Krew trysnęła, a ork dodatkowo jeszcze zwalił się na posadzkę doznając dodatkowej dawki bólu.
Dragosani uratował Evening przed postrzałem, paraliżując podżegacza. Ten, według przewidywań, zwalił się jak długi na podłogę i wyglądał teraz trochę jak ork po drugiej stronie sali. Oczywiście z walki był wyłączony. Ten drugi jednak, który zdążył wystrzelić, ładował ponownie swoją broń. Stał w środku całej zgrai, koło swojego sparaliżowanego kolegi.
Evening zaatakowała, a ręka faktycznie dostała mieczem. Sztylet upadł na podłogę, młody bandyta stał się bezbronny i chwycił się za ranny przegub. Drago był tam gdzieś obok, chyba...
Reszta bandytów ruszyła do przodu. Dwaj gnojkowie w stronę Evening, dwóch starszych w stronę Drago. Trzech innych gnojków i pozostała dwójka w pełni wyekwipowanych ludzi pobiegło do Aragorna, Samira i leżącego Kenshina. Podżegacz kończył ładować pistolet i starał się wymierzyć albo w Evening, albo w wampira.

//1x Bandyta podżegacz, sparaliżowany. 1x Bandyta podżegacz, kończy ładować broń.
2x Bandyta, zamierzają zaatakować Drago. 2x Bandyta, zamierzają zaatakować Aragorna, Samira i Kenshina
2x Bandyta, każdy tylko z jednym sztyletem, atakują Evening. 1x Bandyta, tylko z jednym sztyletem, ma ranną rękę, upuścił swoją broń i nie atakuje nikogo. 3x Bandyta, każdy tylko z jednym sztyletem, zamierzają zaatakować Aragorna, Samira i Kenshina.

Dragosani:
Drago wypadł zza kolumny i dostrzegł, że podżegacz, który strzelił zaczął ładować broń. Trzeba było się więc zająć. Podobnie jak tym sparaliżowanym, gdyż za kilka chwil mógł odzyskać władzę nad ciałem. Jednak priorytetem byłą dwójka bandytów, którzy ruszyli na wampira. Dzierżyli miecze i sztylety, lecz nie wyglądali na osoby zbyt dobrze nimi władające. Mimo to mogli stanowić zagrożenie. Jeszcze zanim zdążyli zbliżyć się na odległość zwartej walki, wampir wymierzył demoniczną dłoń w jednego z nich i wypuścił z niej pioruny. Elektryczne wiązki magii demonicznej uderzyły w korpus i głowę zbira, odrzucając go nieco do tyłu i dotkliwie raniąc. Poparzony bandyta padł na ziemię. Był martwy zanim jego kompan zorientował się co się stało. Wtedy Drago skoczył na drugiego zbira. Dzierżył w dłoni bułat, którym bez trudu sparował nieporadny cios miecza przeciwnika. Ten pchnął sztyletem, więc Drago uchylił się lekko, aby uniknąć zranienia. Następnie zaatakował sam. Ciął bułatem w rękę bandyty, w której tej dzierżył miecz. Ostrze z czarnej rudy bez problemów odcięło kończynę tuż pod łokciem. Zbir wrzasnął z bólu i szoku. Drago nie dał mu jednak zbyt długo odczuwać tegoż bólu, gdyż wymierzył kolejny cios. Wprost w szyję zbira. Ostrze bułatu gładko ją przecięło, pozbawiając bandytę w ten sposób głowy. Droga do podżegaczy była jako tako wolna. Z tym, że już mgnienie oka dzieliło tego celującego od wystrzału. I kilka metrów od Draga. Wampir wyciągnął dłoń i pobierając moc z Krwawego Kryształu krzyknął.
- Aenye! - Z dłoni wystrzelił promień oślepiającego światła, który pomknął mu oczom podżegacza. Ten wrzasnął, gdy został oślepiony. Mimo to mógł wciąż strzelić, mniej więcej pamiętał, gdzie są wrogowie. Dało to jednak wampirowi sekundę, czy dwie na dotarcie do niego. Tyle wystarczyło. Wampir doskoczył do podżegacza. Już widział jak ten naciska palcem na spust broni. Błyskawicznym ruchem złapał za lufę pistoletu demoniczną ręką, po części zasłaniając ją palcami. Nawet nie zwrócił na to uwagi. Mocno pociągnął dłoń zbira w górę, tak aby ten nie mógł wycelować. Rozległ się huk wystrzału, pojawił się dym. Gazy wywołane wystrzałem wyleciały spomiędzy palców wampira. Bronią podżegacza szarpnęło, zaś wampir poczuł jak coś uderzyło w zmutowaną dłoń. I tyle, kula nie była w stanie jej zranić. Wykonał szybki cios bułatem, celując w brzuch bandyty. Ten wciąż był oślepiony, więc nie bardzo miał jak bronić się przed niewidocznym atakiem. Ostrze rozcięło jego pancerz i tkanki. Trysnęła krew, z rany zaczęły wypływać jakieś rurki i inne obrzydliwe rzeczy, które powinny pozostać wewnątrz ciała. Drago ciał bułatem po raz drugi celując w szyję zbira. Tym razem nie odciął głowy. Wystarczyło rozcięcie tętnicy. Podżegacz padł na ziemię. Drugi natomiast powinien już zacząć zbierać się z ziemi.

//1x Bandyta podżegacz, sparaliżowany (wedle opisu zaklęcia powinien już wstawać).
2x Bandyta, zamierzają zaatakować Aragorna, Samira i Kenshina
2x Bandyta, każdy tylko z jednym sztyletem, atakują Evening. 1x Bandyta, tylko z jednym sztyletem, ma ranną rękę, upuścił swoją broń i nie atakuje nikogo. 3x Bandyta, każdy tylko z jednym sztyletem, zamierzają zaatakować Aragorna, Samira i Kenshina.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej