Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Funeris Venatio:
Zaskrzypiało przeciągle, a Evening... wpadła do dziury. Potłukła się troszkę, ale na szczęście wysokość to był tylko jakiś metr z okładem. Szybko malutki podeścik przechodził w strome schodki, które to już ewidentnie prowadziły w jakieś dziwne i niezbadane miejsce.
Jak nie wywinął jastrzębia! *Orła, znaczy się. Orła.* Kenshin w kompletnej ciemności nie natrafił pod stopą na punkt podparcia i poleciał jak długi przed siebie. Zderzenie z drewnianymi schodami mogło wydawać się bolesne. Nie, moment - ono było bolesne.
Tam taram, sru!
Dragosani:
- Ooo... - skomentował wampir, gdy zaskrzypiało, a potem coś ciężko łupnęło, gdy Evening z gracją worka z ziemniakami spadła do dziury. Szczęśliwie spadek nie był wysoki, więc nic sobie nie zrobiła. Drago nie musiał ratować jej życia przemieniając ją na szybko w wampirzycę. Oczywiście nic takiego nawet nie planował.
- Nic ci nie jest? - zapytał dość banalnie. Podał dłoń dziewczynie, aby pomóc jej wstać i pociągnął ją na nogi tak jakby nic nie ważyła. Spojrzał w dół schodów.
- No to idziemy. Może ja przodem, lepiej widzę w ciemności, a tam mogą być niskie stropy i takie tam - zaproponował i zaczął zbierać się do dalszej drogi, tym razem już po ukrytych schodach, które ukryte już nie były.
Kenshin:
Bum, bęc, bam, jeb. Takie odgłosy było słychać w całym domu gdy ork spadał ze schodów. Jednak te dźwięki nie były jedyne, bo w między czasie zdążył powiedzieć. - Boli, moja głowa, mój tyłek. I wiele, wiele innych słów. Kenshin lądując na ziemi poczuł go dopiero teraz, kiedy przestał się odbijać od drewna, a był to ból. Leżąc na ziemi zaczął zastanawiać się, czemu zawsze pada na niego. Jednak w tej pozycji, której się znajdował nie mógł dokładnie obejrzeć pomieszczenia. Dlatego podniósł się i usiadł delikatnie na ziemi i zaczął się rozglądać, po pomieszczeniu.
Hagmar:
Gdyby Aragorn był szczylem czy też "gimbusem" jak nazywali takich gnojków ludzie z pewnego kraiku na "P" (Aragorn za nic nie mógł sobie nazwy przypomnieć) na dawnych Ziemiach Neutralnych. No... nie tak dawnych, jeszcze 20 lat temu tamtejsze "państewka" miały się dobrze ale Draconi postanowili wysadzić swoją planetę w pizdu a jej kawałek stwierdził że spadnie na Marant niszcząc 3/4 znanego świata. No nic. W każdym bądź razie gdyby hrabia był takim szczylem to schowałby się w piwnicy. I tam też poszedł
Funeris Venatio:
- No gdzie, kurwa, leziesz?! Matka Cię kultury nie nauczyła?! - Każda z postaci usłyszała to samo. Drago z Evening musieliby przejść długi korytarz, niezbyt niestety wysoki, by dojść do mocnych drzwi, zza których głos dobiegał. Kenshin miał podobnie, chociaż on był wyższy i nie mógł dobrze się nawet wyprostować. Aragorn z Samirem (?) w piwnicy zastali kilka gratów i niczym nie zamaskowany korytarz, podobny do tych, w których znajduje się teraz reszta. Na końcu również drzwi.
- Co?! Kto więcej? Miał być tylko ten mauren i wampir! Kogo żeś tutaj sprowadził? - Głos był nieco stłumiony przez odległość i zamknięte drzwi, jednak ten ktoś, kto słowa wypowiadał, był wyraźnie zdenerwowany i wręcz krzyczał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej