Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (51/54) > >>

Dragosani:
No właśnie, co też chodziło po głowie wampirowi? Co planował, dlaczego zaproponował Evening sen?Wszak ostrzega się młode niewiasty, aby nie ufały żadnego słowu wampirów, gdyż każde jest zapewne kłamstwem mającym na celu zdobycie ich krew, oraz cnotę. Bo przecież wampiry to takie plugawe bestie. Drago jednak nie miał chyba złych zamiarów wobec krwi Evening. Co do cnoty to diabli wiedzą, co sobie tam roił w głowie.
- Izaar. - Uśpił Wasapa, coby nie zaczął marudzić, że mu niewygodnie. A po tym... cóż, musiał sobie jakoś zająć czas. Nie chciał tak po prostu siedzieć w pokoju ze śpiącą Evening, bo to wglądałoby naprawdę podejrzanie. Dlatego zajął się przeszukiwaniem ciał poległych. Zawsze to może trochę dodatkowych grzywien i amunicji. Później przeszukał jeszcze sam dom, chociaż tylko powierzchownie. Nie chciało mu się grzebać po szufladach i tak dalej. Dopiero po tym wrócił do pokoju, gdzie Eve spała z Wasapem i martwym podżegaczem. Siadł sobie w fotelu i przymknął na chwilę oczy. No i jak zazwyczaj bywa w takich sytuacjach zasnął. Snem lekkim, gotów do szybkiej pobudki. Snem jakim podróżnicy śpią na traktach. Obudził się przed świtem, więc można było powoli szykować się do dostarczenia Wasapa na posterunek. Ogarnął się szybko (nawet znalazł miskę z woda, aby przemyć twarz!) i zakrył głowę kapturem i maską. Wszak słońce miało wstać już niedługo.

Evening Antarii:
Nie spałam zbyt dobrze. To dość trudne zadanie w takim towarzystwie, ale lepsza taka drzemka niż żadna. Czasem człowiek tak ma, że gdy przed zaśnięciem wie, że musi wstać o określonej godzinie i być czujnym, to budzi się sam, bez żadnych budzików itp. Gdy otworzyłam oczy wampir gdzieś tam się krzątał. Przeciągnęłam się i poprawiłam włosy, żeby nie przestraszyć Drago.
-Dzień dobry- przywitałam się, gdy wrócił. Potem spojrzałam na biednego, ściśniętego w dywanie Waspa.-Trzeba się nim zająć...-dodałam. Posterunek powinien być już otwarty, a jego pracownicy uśmiechnięci i gotowi do pracy od samego rana!

Funeris Venatio:
Była godzina jakaś 6.15. Najbliższy posterunek powinien znajdować się około 15 minut drogi stąd, ten akurat z takim małym aresztem i sypialniami dla straży. Niezbyt duży, bo nie obsługiwał dużej części miasta. A w samym domku Wasapa zaczęło potwornie śmierdzieć. Kilka ciał zaczęło się rozkładać, ale na szczęście w samym domu Drago znalazł jakieś 500 grzywien, licząc łącznie wszystko. Podzieli się z Evening po wszystkim? Nie podzieli? Tego, drodzy czytelnicy, dowiecie się w następnym odcinku, już za tydzień!
Zbiry uśpione za domem pewnie zaraz też się obudzą.

Dragosani:
Wampir zerknął na Evening, która chyba pospiesznie ułożyła przed tym włosy, czy coś.
- A dzień dobry, dzień dobry - odparł, chociaż dla wampirów dzień zwykle był średnio dobry. Zapewne stąd wziął się starożytny już wyczaj krwiopijców odpowiadania na takie pozdrowienie jednym słowem. Konkretnie "spierdalaj". Jednakże Drago był wampirem cywilizowanym więc zaniechał uszanowania tej tradycji. Zamiast tego zaśmiał się krótko. Tak na widok niewiasty.
- Masz fryzurę jak miotła! - skomentował. Nie ma co, potrafił prawić komplementy. Oczywiście żartował, tak na poprawę humoru o poranku. Dlatego tez dodał. - Dobra, nie bij, nie jest tak źle. - U wyszczerzył się wesoło. Po tym zakrył twarz maską. Podał dziewczynie mieszek z połową grzywien, które znalazł. - Troche poszperałem i znalazłem małą premię dla nas. Trzymaj. Ale chyba trzeba się zbierać. Wyjdźmy przez ogród, w miarę szybko, aby się nie obudzili strażnicy. - zasugerował. Podszedł do Wasapa zawiniętego w dywan i bez większego wysiłku przerzucił go sobie przez ramię. Bycie Bestią miało swoje dobre strony, nawet jeśli wampir za dnia był osłabiony.

Evening Antarii:
Ah te wampirze zaloty! -Spadaj!- i dałam wampirowi kuksańca w bok udając zdenerwowanie. A po chwili sama się uśmiechnęłam bo to nawet śmieszne było. Wzięłam od wampira ową premię, kiwnęłam głową i dodałam: -Wybaczam ci!- taka dobra byłam.
Strażnicy na dole leżeli już dość długo w tym ogródku. Musieliśmy tak jak przedtem, wydostać się tyłem, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Na schodach ominęliśmy jednego poległego "strażnika", a na samym dole był jeszcze jeden. Zrobiłam duży krok i przeszłam nad ciałem. Potem wyszliśmy do ogródka. Wypuściłam Drago niosącego dywan przodem po czym zamknęłam drzwi na klucz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej