Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Evening Antarii:
Zgodnie z poleceniem, odsunęłam jakieś tam krzesła i inne szpargały, i wysunęłam dywan bardziej na środek, tak żeby łatwo szło go zawinąć. Wampir położył sparaliżowanego przy boku owej wykładziny, po czym ja z jednej strony, a Drago z drugiej, zawinęliśmy Wasapa wewnątrz dywanu. Całkiem ładny ten dywan, trzeba dodać. I Wasap też lepiej się w nim prezentował, gdyż nie było go widać. Zamaskowany (choć teraz chyba zdemaskowany?) był gotowy do drogi ulicami stolicy.
Funeris Venatio:
//Podejmijcie jakąś konkretną akcję. U was jest 1.30, u Kenshina 6.30, tak jakby co.
Dragosani:
Gdy zawinęli Wasapa w dywan wyglądał on jak taki zawinięty naleśnik z jakimś nadzieniem. Z tym, że większy. I zapewne paskudny. Dywany rzadko kiedy bywają smaczne, szczególnie z rannym, zdeformowanym człowiekiem wewnątrz. Wypadałoby go teraz zanieść na posterunek. Z tym, ze pozostawała jedna kwestia.
- W ogóle tak w nocy posterunek będzie otwarty, czy pogonią nas z kuszami? - zapytał tak sam siebie. - Może lepiej zaczekamy do rana? Tak do wpół do siódmej. Wydajesz się dość zmęczona, a tam zapewne trochę papierów do wypełniania będzie... - zaproponował zatroskany. Oczywiście szczerze i nie miał żadnych plugawych myśli.
Funeris Venatio:
Jeżeli macie zamiar czekać, to opiszcie akcję, albo jej brak, do czasu, gdy mija odpowiednia godzina.
Evening Antarii:
-Właściwie to mogłabym położyć się na chwilę...- ale wtedy spojrzałam się na trupa podżegacza oraz naleśnika z Wasapem i stwierdziłam, że nie będzie łatwo mi zasnąć. No i na wampira, któremu nie wiadomo co w głowie siedzi. Możliwe, że już nigdy nie będę spać w dziwniejszym miejscu niż to... W końcu usiadłam na brzegu łóżka, poprawiłam miękkie poduszki i zwinęłam się w kłębek, starając się nie patrzeć na... bałagan w pokoju. W końcu zmęczenie wygrało, odwróciłam się w drugą stronę, ziewnęłam przeciągle i zamknęłam oczy. Wierciłam się chwilę, zanim ułożyłam się w końcu wygodnie i zasnęłam.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej