Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Funeris Venatio:
Na parterze nie było nikogo. Naprzeciwko, przez okno, dało się zobaczyć trzech innych zbirów, którzy pilnowali frontowego wejścia. Ta kondygnacja to był jeden wielki salon ze schodami na piętro. Wielki stół, mnóstwo krzeseł, kanapy, fotele, kominek, barek i... dyby? Tak, dyby. Z prawej strony, mniej więcej po środku pomieszczenia, były wspomniane schody.
Dragosani:
Drago wszedł do salonu zaraz za Evening. Od razu zamknął za sobą drzwi. Nie chciał, aby przez powstały prześwit strażnicy stojący przed frontowymi drzwiami dostrzegli coś, gdyby przypadkowo spojrzeli w okno. Rozejrzał się wtedy po pomieszczeniu. Było pogrążone w ciemności i wypełnione różnymi meblami. Krzesłami, fotelami, stołami, dybami, standard. chociaż dyby raczej nie wchodziły w ów "standard". No, ale cóż, co kto lubi. Może Wasap czasem dla rozrywki torturuje ludzi. Albo trafili na dom kochanki Horvitza, a dyby były elementem ich gry wstępnej. Należało więc sprawdzić piętro i odszukać mieszkańca domu. Wampir minął Evening i ujął jej dłoń. Chciał ją poprowadzić w ciemności tak, aby przypadkiem nie wpadła na jakieś krzesło. Ruszył w stronę schodów.
Funeris Venatio:
Wszystko obyło się bez zbędnego dźwięku. Jeden ze strażników, który był wyraźnie widoczny w oknie, zaczął się rozglądać na prawo i lewo. Nie wiadomo, czy zaraz się nie odwróci. Schody były metr przed Drago.
Dragosani:
Dragosani szedł cicho. Może nie tak cicho jak czynią to wyszkoleni zabójcy, jednak na pewno wystarczająco. W ciemności był praktycznie niewidoczny. Wampiry od zawsze były jednością z cieniem. Prowadził za sobą Evening, która też radziła sobie całkiem nieźle. Była wszak zwinna jak łania i takie tam. Byli już blisko schodów, gdy wampir zerknął w okno. Jeden ze strażników stał dość blisko i rozglądał się. Szansa, że spojrzy w okno była dość spora. Drago nie chciał ryzykować wykrycia, skoro tak dobrze im szło. Kucnął więc, to samo nakazując dziewczynie. Właściwie pociągnął ją, samemu kucając. Jednak nie gwałtownie, nie chciał jej przewrócić. Kucając powinni być znacznie bardziej trudni do zauważenia w ciemności, szczególnie przez okno. Przyjmując, że są w miarę bezpieczni przed wykryciem, Drago spojrzał w górę schodów, chcąc zobaczyć chociaż fragment tego, co czekało na górze.
Funeris Venatio:
Zbir zerknął tylko na moment, ale faktycznie nic nie dostrzegł. Po chwili się uspokoił i stał w miarę normalnie.
Za ostatnim schodkiem był korytarz, z dołu nie dało się więcej dostrzec.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej