Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (34/54) > >>

Dragosani:
Drago nie puszczał gnojka. Miał jeszcze co najmniej jedno pytanie. I jakiś pomysł świtał mu w głowie, ale nie był jeszcze pewiej, czy warto go realizować. Tak więc najpierw pytanie.
- Miał być pusty? Więc miałeś jakieś informacje o tym magazynie. Od kogo? I do kogo ten magazyn należy? - Wyjawił tym samym, że sam nie wie do kogo on należy, mimo iż wiedział. Ale to była część Planu. Tak, pisanego wielką literą.

Funeris Venatio:
- Sami obserwowaliśmy. Nikt się tutaj długo nie kręcił, to uznaliśmy, że nikt go nie pilnuje. A sam magazyn jest pana Horvitza, to taki kupiec.
Po chwili jednak coś go tknęło. Nie wiedział, czy się cieszyć, czy wręcz przeciwnie, ale postanowił uczepić się tej szansy.
- To wy nie jesteście od Manny'ego?


W głowie strażnika od razu zaświtało, że coś jest nie tak. Po pierwsze, głos nie należał zdecydowanie do Mietka. No po prostu różnił się tak diametralnie, że nie można było się pomylić. Po drugie i najważniejsze, przecież nikt w straży miejskiej nie pracował. A zwłaszcza leżąc na swojej koi, w taki poranek, w środku jednego z posterunków. To straż miejska, tutaj pracują tylko kurwy z burdelu obok! Nie czekając więc ani chwili dłużej, poderwał swój miecz, poderwał kilku kumpli, którzy też byli obok, bo przecież było to miejsce spoczynku całej rzeszy strażników. Tak więc wybiegło ich dokładnie sześciu, wszyscy z mieczami wyciągniętymi i gotowymi do ataku.
- Na glebę! Ręce za głowę i nogi szeroko!

//Podejmujesz z nimi walkę, mam przygotować statystyki strażników?

Kenshin:
Ork wpadł z deszczu, pod rynnę jak mawiają. Jedynie, co na widok strażników powiedział sobie w głowie. Cholera!. Zabijać ani walczyć z ludźmi prawa nie zamierzał, więc zrobił wszystko wedle wskazówek strażników. Leżąc na ziemi i oczekując na reakcję strażników powiedział jeszcze. - Tylko spokojnie.

Dragosani:
Drago rzucił szybkie spojrzenie Evening, która grzebała w worze chłopaka. Wątpił, aby młody wiedział coś przydatnego, albo mógł im jakoś pomóc. Bo co taki rabuś mógł wiedzieć? Z drugiej strony ktoś musiał "się kręcić" tutaj, skoro w budynku nie znaleźli Wasapa. Zamaskowany musiał wyjść.
- Właściwie to nie obchodzi nie czy i kogo zamierzaliście okraść - przyznał. I nawet puścił młodego. I tak nie miał szans na ucieczkę. - Oczywiście z czystej złośliwości mogę zawlec cię na posterunek. - Wyszczerzył się złośliwie. - Na pewno nie widziałeś nikogo, kto by się tutaj kręcił? - zapytał nagle. Jeśli chłopak nie widział, to Wasap musiał gdzieś tutaj być. Albo było tu jeszcze inne przejście.

Funeris Venatio:
- Jakieś pół godziny temu taki dziwny gościu tutaj był niedaleko, taki w masce. Ale uciekł szybko, a potem nie widzieliśmy nikogo. Odczekaliśmy trochę i wślizgnęliśmy się do środka...


Ork otrzymał kilka razów. Kilka z nich było naprawdę bolesnych. Został zawleczony z powrotem do swojej celi, gdzie odkryto, że tam leży następny strażnik. W tym momencie dostał znowu. Nieco więcej i nieco mocniej niż poprzednio. W pewnym momencie stracił przytomność.

//Jeżeli chcesz, to możesz mieć jakieś majaki w malignie, dam Ci znać, jak znowu wrócisz do zabawy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej