Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Kenshin:
Mając całe rozeznanie terenu, w którym się znajdował ork musiał działać. Na jego szczęście stało zaledwie dwóch strażników, którzy dodatkowo byli zajęci sobą i swoimi opowiastkami. Teraz nadszedł czas na działanie. Kenshin wolnym krokiem zaczął przemieszczać się w stronę ludzi, aby znokautować ich jak w niejednym opowiadaniu z dalekiego kraju. Ork na ostatnich metrach przyspieszył, by ludzie nie zdążyli na zorientowaniu się, co się właściwie stało i wtedy bum. Chwycił ich za głowy a w końcu uderzył jedną o drugą, przy uderzeniu zdało się usłyszeć jakieś chrupnięcie, ale pewnie nie groźne dla ludzi. Wszak chodziło mu, tylko aby zemdlali.
Funeris Venatio:
Złodziejaszek był młody. Spuścił głowę.
- Nie zabijaj mnie... - Niestety nie wiedział jeszcze, że to bardziej dziewczyny powinien się obawiać, nie wampira. No cóż, życie jest przewrotne.
Kenshin, ork pacyfista, który brzydzi się przemocą, obezwładnił dwójkę ludzi. Ktoś z wewnątrz budynku zawołał:
- Mietek, to ty? Coś się stało?
Evening Antarii:
-Nic ci nie będzie - chyba..., dodałam w myślach. Nie wiadomo co wampirowi strzeli do głowy... Swoją drogą, trzeba mieć naprawdę strasznego pecha, by zaczepić się o hak i dać się nam złapać. -Czego właściwie tu szukaliście? - nie czekając na odpowiedź, wzięłam od młodzieniaszka worek, by sprawdzić co ciekawego zdążył tam wrzucić, zanim go przyłapaliśmy na gorącym uczynku.
Funeris Venatio:
- My tak tylko... obrabować. Magazyn miał być pusty... - W worku nie znajdowało się jeszcze nic wartościowego. Kilka drobiazgów, raczej codziennego użytku, warte góra 10 grzywien na tę chwilę, może nawet nie.
Kenshin:
Ork nie brzydził się przemocy, tylko nie chciał niepotrzebnie zabijać. Nie miał w sobie żądzy śmierci, jak wojowniczka zakonu, czy ten cały wampir. Jednakże trzeba było wrócić do teraźniejszości. Dwóch mężczyzn zemdlało, jak mogło się przypuszczać, ale zawsze jest jakieś, ale i tym okazał się głos kogoś z wewnątrz budynków. Kenshin starał się zmienić imitację swojego głosu oraz samego wydźwięku, aby jak najbardziej upodobnić się do śpiącego już strażnika. - Nie, nic. Pracuj dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej