Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Kenshin:
// Stoją do mnie tyłem?.
Evening Antarii:
-Dzięki- rzuciłam wampirowi całkiem zadziorny uśmieszek. Wbrew pozorom waciki to spore lecz niezbędne kobiece wydatki.
W tej samej chwili usłyszeliśmy skrzypnięcie. Było na tyle wyraźne, że usłyszałam je nawet ja. Wymieniłam z wampirem porozumiewawcze spojrzenie. Na dole ktoś się szwendał, z pewnością starał się zachowywać ostrożnie, ale stare drewniane deski to do siebie mają, że skrzypią w najmniej odpowiednim momencie - na szczęście dla nas. Zgarnęłam szybko fiolkę, karteczkę i grzywny, schowałam wszystko dokładnie i ostrożnie ruszyłam schodami. Nie chciałam być tak nieostrożna, by coś skrzypnęła itp. gdy będę szła. W końcu przyspieszyłam bo przecież ten ktoś mógł sobie po prostu uciec.
Dragosani:
Drago także usłyszał skrzypnięcie. Położył dłoń na pistolecie, który uprzednio schował do kabury. Chciał być gotów na wyciągnięcie broni. Po to w końcu wcześniej go załadował, aby móc szybko strzelić. Oczywiście był też gotów do wyciągnięcia bułatu, gdyby zaszła taka konieczność. W sumie to byłoby chyba bardziej rozsądne. Strzał mógł zwabić straż, a wampir nie chciał być zmuszony wyjaśniać im co się dzieje. No ale "się zobaczy". Ruszył ostrożnie w stronę schodów, chcąc sprawdzić kto jest na dole.
Funeris Venatio:
//Straże stoją tyłem. Wybacz, że tego nie ująłem od razu.
Przy drzwiach frontowych kręciła się dwójka ludzi. Jeden stał w progu i rozglądał się, czy nikt nie idzie z zewnątrz, a drugi, z workiem w ręku, zaczął przeszukiwać najbliższy regał. Przebierał wszystkie przedmioty i niektóre z nich wrzucał do wspomnianego wcześniej worka.
Kenshin:
// Jak daleko stoją ode mnie?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej