Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Funeris Venatio:
Był to długi korytarz, w którym było wcale jasno. Z prawej i lewej strony znajdowało się po cztery pary drzwi, a samo przejście kończyło się wyjściem na wielką jasną plamę, czyli najwidoczniej światło dzienne.
Kenshin:
Czyżby, to była jego upragniona wolność tego na razie nie wiedział. Ork nie miał czasu rozglądać się, po czterech pokojach, bo jeszcze wpadnie w gorsze gówno. Zostawiając uchylone drzwi wolnym krokiem ruszył, w stronę światła ku prawdopodobnej wolności z głosem w głowie. Wolnośććććććć.
Evening Antarii:
-A worki? Może w workach coś jest...- stwierdziłam, bo skoro coś można ukryć w książce, to może w workach też. Karteczka i fiolka same w sobie niewiele powiedziały o tym, gdzie znaleźć Wasapa. A w wielkiej skrzyni było tylko trochę "artykułów papierniczych" i grzywny. Odłożyłam na chwilę fiolkę, podeszłam do jednego z worów i szarpnięciem go otworzyłam.
Dragosani:
Drago tymczasem przeliczył szybko grzywny. Szukanie wynajętego mordercy swoją drogą, a grabież swoją. Gdy upewnił się ile właściwie jest w sakiewce, odjął od całości pięćdziesiąt grzywien. Po namyśle dorzucił jeszcze jedną. Taki hojny! Po tym przekazał te pięćdziesiąt jeden grzywien Eve.
- Trzymaj, za znalezienie trucizny. Będziesz miała na waciki, czy co tam. - Pozostałe czterdzieści dziewięć grzywien wrzucił do swojej sakiewki. W końcu sam też mógł sobie chcieć kupić waciki, czy coś. Następnie, idąc za przykładem rycerzycy, otworzył drugi worek.
Funeris Venatio:
//Czysto informacyjnie pragnę przypomnieć, że pieniędzy jeszcze nie doliczamy, ja to zrobię w podsumowaniu wyprawy.
W workach nie było niestety nic, poza jakimś zbożem. Ale... na parterze coś skrzypnęło, jakby deska od podłogi.
Kenshin znalazł się na dziedzińcu. Naprzeciwko niego była furtka wyjściowa, niezamknięta na żaden klucz, tylko na zasuwę od wewnątrz. Z prawej strony, przy jakiejś beczce z wodą, stało dwóch strażników i paplało o ostatniej wizycie w burdelu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej