Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Funeris Venatio:
//Nie możesz tych wszystkich pytań zadać od razu? :P
Straże stoją tyłem do Kenshina, przodem do beczki, beczka znajduje się w prawym górnym rogu placu przyjmując, że ork znajduje się na planie na samym dole, na środku. Plac ma 40x40 metrów, z lewej strony znajdują się manekiny ćwiczebne i wejście do magazynu. Z prawej są wejścia do części mieszkalnej, z tyłu, tam gdzie Kenshin się znajdował, jest areszt.
Dragosani:
Rabusie? pomyślał Drago i zapewne o tym samym pomyślała Evening, więc nie musiał dzielić się z nią tymi domysłami. Podejrzewał, że jeśli tak nagle zejdą z góry, to tylko spłoszą nieznajomych, no ale wielkiego wyboru nie mieli. Dlatego też wampir wyminął dziewczynę i zszedł pierwszy. Starał się iść cicho, lecz nie był wyszkolony w skradaniu się, więc niekoniecznie musiało mu się to udać. Z drugiej strony jeden z ludzi zajęty był wyglądaniem na zewnątrz, a drugi wrzucaniem przedmiotów do worka, więc mogli nie zwrócić uwagi na nie aż takie głośne kroki w skórzanych butach. Drago zszedł ze schodów. Nie wyciągał jeszcze broni. Należało teraz wywołać jakąś reakcję ludzi.
- Kim jesteście? - zarzucił pierwszym pytaniem, które przyszło mu na myśl.
Evening Antarii:
Zeszłam sobie za Dragiem. Dłoń trzymałam na rękojeści miecza, przyczepionego do pasa.
Funeris Venatio:
- Aaaaaaa!!! - To był krzyk tego, który stał w drzwiach. Nawet się nie obejrzał, tylko uciekł. A nawet nie uciekł, tylko spierdolił. Bo biegł tak szybko i tak zapamiętale, że nawet można by odnieść wrażenie, że go tam nie było. Ten z workiem niestety zaczepił się paskiem o jakiś wystający hak i nie zdążył uciec. A chciał, chciał bardzo mocno.
- Ja... Ja tylko... No tak tylko...
Dragosani:
Wampir nawet nie zwracał uwagi na tego, który uciekł. Pewnie mógłby go dogonić, szczególnie w nocy, ale nie chciało mu się. Za to rabuś, który miał pecha i zaczepił się paskiem o hak, mógł się przydać. Drago nie chciał dać mu szansy na uwolnienie się z haka i ucieczkę. Błyskawicznie do niego dobiegł. No i złapał go za ramię, raczej uniemożliwiając mu ucieczkę. Bo ciężko było uciec, gdy zmutowany wampir trzyma cię stalowym uściskiem za ramię.
- Widzę, że dobrego masz kumpla. - Kiwnął głową w stronę drzwi, coby rabuś wiedział, że chodzi o uciekiniera.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej