Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (29/54) > >>

Dragosani:
Drago przestał obserwować ulicę i zerknął przez ramię na Eve. Trzymała coś w dłoni. No i mówiła, że coś znalazła, więc trzeba było to sprawdzić. Odszedł więc od okna i podszedł do dziewczyny. Zerknął na kartkę, a później na fiolkę. Nie miał pojęcia czym jest jej zawartość.
- Jakaś trucizna pewnie - stwierdził. W sumie było to dość oczywiście. Przecież wynajęty zbir nie trzymał by dla niego soczku we fiolce. - I to pewnie nie byle jaka, bo tak łatwo nie da się mnie otruć. Dobrze, że to znalazłaś. Chyba powinniśmy przeszukać resztę pomieszczenia. Kto wie co tu jeszcze może być.

Funeris Venatio:
Kenshin nie zmieścił się w ciuchy. Był wielkim, czarnym orkiem. Spodnie nie pasowały, koszula nie pasowała, tunika mogłaby robić mu za ścierkę, albo chusteczkę. No takie życie, co poradzisz... Za to drzwi otworzyły się już za drugim razem.

//Jest wcześnie rano, chociaż dokładnej godziny nie możesz określić.
//Zdecyduj, czy idziesz w swoich łachmanach, czy jednak starasz się jakimś cudem nałożyć na siebie to, co wcześniej leżało na strażniku.


//U was dobija powoli 22.00.

Dragosani:
Drago nie czekając zaczął przeszukiwać pomieszczenie. Jeśli były tutaj jeszcze jakieś niespodzianki w stylu trucizny, wolał je odnaleźć. ÂŚrednio podobała mu się perspektywa zostania otrutym przez jakiegoś zamaskowanego bandytę. W sumie to średnio podobała mu się perspektywa zostania otrutym przez kogokolwiek. Szczególna uwagę wampira zwróciła duża skrzynia, która ustawiona była pod ścianą. Właściwie to byłą nawet bardziej wielka, niż duża. Tak więc podszedł do niej i spróbował ją otworzyć.

Funeris Venatio:
Wieko uniosło się ze skrzypnięciem. W środku były jakieś szpargały w postaci luźnych niezapisanych kartek, zestaw piór, kałamarz i mnóstwo atramentu. Do tego nic wartego uwagi. ÂŻadnych kosztowności, bo nawet ten mieszek ze stoma grzywnami to przecież drobne.

Kenshin:
Ork przymierzając ubranie strażnika stwierdził, że ubierają ich w stroje dla dzieci. Wkurzył się i cisnął szmatami w kąt i zdecydował, że pójdzie w swoich ciuchach. Za pierwszym razem próba otwarcia drzwi spełzła na niczym, więc ponowił próbę ale tym razem zadziałało. Zamek się przekręcił, a ork powoli naciskając klamkę zajrzał tam jednym okiem, aby sprawdzić jaka sytuacja panuje w środku następnego pomieszczenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej