Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (26/54) > >>

Funeris Venatio:
Aura inteligencji nie zdradzała nic. Pusto. A schody jak schody... do schodzenia. I wchodzenia.

Evening Antarii:
W magazynie były i drzwi, i schody. Czyli nic zaskakującego, jednak owe schody należało sprawdzić. I rzeczywiście Drago mógł mieć rację, a nawet na pewno ją miał, że ten magazyn jest używany przez Horvitza; nic dziwnego, skoro był kupcem. Poszłam za wampirem schodami prowadzącymi na górę.

Kenshin:
Plan orka nie wypalił, bo nie wypalił. Strażnicy użyli przymusy bezpośredniego, a następnie zaciągnęli go do celi prawdopodobnie nieprzytomnego, bo nie pamiętał jakby ktoś go nosił. Wiedział, że się obudził i wylądował w obskurnej celi bez okien na świat zewnętrzny, tylko kraty dzieliły go od niewinności. Jednak tak leżąc uświadomił sobie, że go boli bok tam gdzie wpierw oberwał kulką, a następnie trzonkiem miecza. No cóż takie życie. Teraz powoli usiadł na pryczy, a następnie złapał się ręką za bok. Raz już był w więzieniu, ale tam to były klatki na co najmniej 10 chłopa, a tutaj siedzi sobie sam. Ork w końcu poderwał się i obolały podszedł pod kraty i zaśpiewał.
- Nobody knows the trouble I've seen.
Nobody knows my sorrow.


// Po angielsku brzmi to lepiej, więc nie zamierzam tłumaczyć.

Funeris Venatio:
Evening i Drago weszli na górę. Było tutaj bardzo ciemno, co mocno przeszkadzało dziewczynie. Wampir jednak nie miał problemów ze szczegółami, więc bez trudu dostrzegł... następne kufry, pakunki, jedną wielką skrzynię leżącą pod ścianą, dwa wypchane czymś worki leżące nieopodal, księgę leżącą na stole i jakieś bliżej niezidentyfikowane szpargały. Okna, w ilości trzech, również były szczelnie zabite dechami.


W ciągu kilkunastu sekund zjawił się strażnik.
- Co to za gusła, które odprawiasz? Co to za demoniczny język?!

Dragosani:
W pomieszczeniu do którego dotarli było ciemno. Dragowi to nie przeszkadzało, ale EVening mogła poczuć się niezbyt komfortowo. Pewnie mało która moda niewiasta chciałaby być w ciemnym pokoju z wampirem, któremu nie wiadomo co strzeli do głowy. Dlatego stanął mniej więcej na środku pomieszczenia i wyciągnął dłoń.
- Elisash - powiedział, gdy już skupił moc magiczną Kryształu na formie zaklęcia. Metr nad wampirem pojawiła się jasna kula, która oświetlała pomieszczenie. - Teraz możemy nieco się rozejrzeć - dodał i podszedł do stołu, aby sprawdzić cóż to za księga na nim leżała.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej