Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (25/54) > >>

Dragosani:
Drago puścił rękę elfa, która opadła bezwolnie gdzieś tam na stół. Wytarł usta, które znów sobie ufajdał krwią. I podszedł do Evening i prowadzących na górę schodów. Nie powiedział co wyczytał z krwi podżegacza, bo nie było sensu, skoro nic nowego się nie dowiedział.
- No to idziemy dalej - rzekł cicho do rycerzycy. Przez moment zastanawiał się, czy nie zamienić się w nietoperza, wszak zapadł już zmrok, aby zbadać teren. Ale uznał, że byłaby to zbędna popisówa. Nie ruszał jeszcze jednak, czekał na Evening, aż będzie gotowa. W końcu nie wiadomo, czy zza czegoś tam nie wyskoczy nagle psychopata z siekierą, czy coś.

Evening Antarii:
-Mhm, idziemy. Ciekawe czy na końcu znowu będą drzwi?...- szepnęłam i ruszyłam w górę. Napotkanie kolejnych drzwi było bardzo prawdopodobne, zwłaszcza że już dużo było ich po drodze. Schowałam sztylet, a miecz wciąż trzymałam w dłoni, tak na wszelki wypadek.
Na samej górze znajdował się jednak magazyn. Pusty magazyn oznaczał, że trzeba było mieć się na baczności. Przecież nagle znikąd mogło "coś" wyskoczyć itp. Ruszyliśmy dalej, ostrożnie wchodząc do pomieszczenia.

Dragosani:
Drago także ruszył dalej, wgłąb magazynu. Wyciągnął pistolet i znów go załadował. Na tyle szybko, na ile był w stanie. Po tym trzymał go w dłoni, chcąc mieć broń w pogotowiu. Rozglądał się czujnie po pomieszczeniu i jednocześnie obserwował jak ono w ogóle wygląda. Była noc, więc zmysły wyczulone Aura inteligencji działały w najlepsze, przez co żaden psychol zaskoczyć wampira raczej nie mógł. Tak posuwali się naprzód, starając się iść w miarę cicho.

Funeris Venatio:
Magazyn był przestronny. Spora ilość skrzyń, beczek, regałów, pakunków, worków. Jak to w magazynie. Trochę szeroko pojętej żywności, trochę przedmiotów codziennego użytku. Co do reszty nie można było mieć na początku pewności, gdyż były po prostu schowane w różnych opakowaniach. Ku zaskoczeniu wszystkich były tutaj i drzwi. No bo w końcu jakoś magazyn trzeba było opuścić. Z obu stron drzwi były kiedyś okna, jednak teraz ktoś je zabił szczelnie dechami. Z prawej strony pomieszczenia znajdowały się drewniane schody prowadzące na piętro.

//Kenshin, jesteś w areszcie, podejmij jakąś akcję, bo nijak nie masz teraz szansy się stamtąd wydostać. Musisz coś pisać.
//Samir, bawisz się z nami dalej? Jeszcze nic straconego.
//Aragorn sobie poszedł, także niech zostanie wykreślony z listy członków wyprawy. Czyli ten... niech sam to zrobi, bo on zakładał.

Dragosani:
- Ten Horvitz, który wynajmuje Wasapowi mieszkanie, to rzekomo kupiec - powiedział Dragosani. To wyjaśniałoby obecność magazynu i towarów w nim. Chociaż dziwne było, że ów magazyn znajduje się przy domu kupca, a nie gdzieś przy targu, czy gdzieś. Z drugiej strony tunel był długi i wampir podejrzewał, że mogą znajdować się teraz w dzielnicy handlowej. Spojrzał na drzwi i zabite deskami okna. Obecność okien sugerowała, że drzwi prowadziły na zewnątrz.
- Sprawdźmy najpierw górę - zasugerował i ruszył w kierunku schodów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej