Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie

<< < (3/10) > >>

Kuhin Acker:
Rekrut westchnął i przeklął pod nosem. Chyba musiał zacząć spędzać więcej czasu między prostymi ludźmi by zrozumieć ich tok myślenia oraz problemy. Chciałby również chociaż kilku z nich nauczyć chociaż podstawowych zasad miłosierdzia wobec innych... Był przerażony, lecz nic nie mógł już na to poradzić. Człowiek zginął i nikt po nim nie zamierzał nawet zapłakać. Doświadczony wcześniejszymi próbami nie namawiał już ludzi do pomocy. Sam wziął nieboszczyka na ręce i zaczął szukać straży miejskiej. Liczył na to, że chociaż oni okażą chociaż odrobinę człowieczeństwa i zapewnią temu człowiekowi pochówek. W międzyczasie zaś uronił za niego kilka łez i zmówił za niego modlitwę.

Funeris Venatio:
Strażnicy znaleźli się całkiem szybko. W końcu Kuhin znajdował się niedaleko bramy miejskiej, gdzie naturalnym było spotkać przedstawicieli tego jakże zacnego i poważanego zawodu. Dopadli byłego rekruta całkiem szybko, widząc ciało w jego rękach. Szybko skojarzyli oba fakty - zatrzymania tego biedaka-zabójcy i człowieka z przebitym brzuchem. O coś tam zapytali, ale nie mieli zbyt wiele czasu, więc tylko podrzucili ciało na jakiś wóz, który miał je przetransportować na cmentarz miejski.
- Skąd on miał ten miecz, co? Tego nie ogarniam - powiedział jeden strażnik miejski do drugiego.

Kuhin Acker:
Kuhin jednak nie zaszczycił ich odpowiedzią na to pytanie. Przecież nie go się o to pytali, a on swoją powinność wobec wszystkich spełnił. Uważał, że nie było najmniejszej potrzeby robienia sobie dodatkowych kłopotów. Widząc, że nie mają zbyt dużo czasu, młodzieniec po prostu wyruszył w dalszą drogę ku zagajnikowi do którego miał dotrzeć.

Funeris Venatio:
Noc zbliżała się szybko. Jakiś inny strażnik przy bramie ostrzegł Cię tylko, że lepiej wracaj szybko, bo nocami bramy są zamykane, a ty nie masz wozu ani wierzchowca. Sama podróż raczej nie nastręczała żadnych kłopotów. Ów zagajnik, jedyny w okolicy, pojawił się dosyć niespodziewanie. Młody lasek, raczej niewielki, porośnięty gęsto. Znajdował się kilkaset metrów od traktu, przez pole. Teren był nieco wyboisty, więc żeby się przy nim znaleźć, należało pokonać przynajmniej dwa wzniesienia.

Kuhin Acker:
Kuhin tylko westchnął i ruszył w stronę zagajnika. Wiedział, że chwilkę zajmie mu dotarcie do zagajnika i może nie zdążyć wrócić przed zmrokiem. Nie przejmował się tym jednak zbytnio, gdyż bardzo mu zależało na wykonaniu tego zadania. Rozglądał się już również za jakimiś wskazówkami mogącymi mu zasugerować, jaki jest cel tej wędrówki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej