Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Funeris Venatio:
- Możesz mi dać coś, co spieniężę i najem się za to, dobry człowieku...
Kuhin Acker:
Młodzieniec rozważał przez chwilę słowa tego człowieka. Chciał mu pomóc - naprawdę. Lecz jedyną rzeczą która należała do niego był miecz - choć kiepskiej jakości, to jednak nadal jego ulubiona broń. Postanowił mu go oddać. Ot tak, by udowodnić sobie, że jest skłonny do pomocy w każdej sytuacji. Była to dla niego trudna decyzja, lecz uświadomił sobie, że tylko w ten sposób w pełni odpokutuje za swoje przewiny i będzie godzien wstąpienia do Bractwa.
-Dam ci mój miecz. Jest to jedyna rzecz, która należy do mnie. Wykorzystaj to dobrze, gdyż teraz jestem biedniejszy od ciebie.
//Oddaję: Nazwa broni: miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,94kg mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Funeris Venatio:
Nieszczęśnik nie mógł uwierzyć. Ktoś dał mu miecz. Nie miedziaka, pół grzywny, kawałek chleba, czy jabłko. Ktoś dał mu najprawdziwszy miecz. Nie czekając długo, człowiek ruszył przed siebie z nowym nabytkiem. Dotarł ledwie kilka kroków dalej, gdy pod jego nogi napatoczył się pewien inny nieszczęśnik. Ten, z którym miał zatargi. Bez większych ceregieli przebił jego brzuch kiepskim ostrzem, zatapiając je niemalże do połowy klingi. Czerwona posoka trysnęła, zwieracze ofiary puściły, a uradowany człowiek odszedł dalej. Szybko zgarnęła go straż.
Słońce tymczasem chyliło się ku zachodowi. Nie zostało wiele czasu, a po trakcie lepiej nie podróżować nocą.
Kuhin Acker:
Kuhina zatkało. Stał tak i gapił się w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał uradowany człowieczek. Po prostu nie mógł uwierzyć w taką bezmyślność. Sam swego czasu robił wcale nie lepsze rzeczy, lecz teraz próbował to jakoś odpokutować. Los jednak zakpił sobie niego i postanowił jeszcze bardziej obciążyć jego sumienie. Nerwowo spojrzał na słońce. Nie mógł jednak ot tak zostawić przebitego biedaka. Podbiegł do niego i próbował powziąć jakiekolwiek próby ratowania go.
-Nic Ci nie jest? - Pytanie to było całkiem nie na miejscu, gdyż wszystko wokół było skąpane w czerwieni, jednak młodzieniec był bardzo zestresowany zaistniałą sytuacją. Na dodatek kompletnie nie wiedział co ma zrobić. -Ludzie! Pomocy! Ten człowiek się wykrwawia. - Kuhin krzyczał bezradnie, mając nadzieję, że znajdzie się w pobliżu jakiś konował, czy inny medyk.
Funeris Venatio:
Człowiek jednak szybko skonał. Jakiś krasnolud podszedł z boku i przyjrzał się z nieskrywaną niechęcią. Kopnął martwe ciało w bok, splunął i powiedział, że lepiej odciągnąć je do rynsztoku, niech nie leży na środku drogi, bo wozy wjeżdżają. Sam się oczywiście do tego nie kwapił, po prostu odszedł dalej podgryzając dorodną gruszkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej