Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Kuhin Acker:
Nazwa wyprawy: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zgłoszenie się w punkcie rekrutacyjnym Bractwa ÂŚwitu
Uczestnicy wyprawy: Kuhin Acker
Mężczyzna słysząc te słowa poczuł dziwną mieszankę przeróżnych emocji. Rad był, że dostanie szansę odkupienia swoich przewin i ponownego wstąpienia na ścieżkę światła. Za gardło jednak chwycił go też strach. Strach przed sobą samym, ale także przed nieznanym. Bardzo zależało mu na powodzeniu i teraz, jak już wiedział, że ma przed sobą do wykonania swojego rodzaju test, bał się, że coś może się nie udać, że upokorzy się jeszcze bardziej. Chwilę zajęło mu ponowne zapanowanie nad swoimi emocjami. Gdy był już gotów zapytał się:
-Z czego mam oczyścić zagajnik? Jaki dowód przynieść na potwierdzenie swych słów? Jak rozpoznam zagajnik - gdzie dokładnie on się znajduje?
Funeris Venatio:
- Teren na zachód od miasta nie jest zalesiony, więc idąc traktem będziesz wiedział, o który zagajnik chodzi. Reszty dowiesz się na miejscu. - Antoine Bennet wskazał Kuhinowi kierunek dłonią, w której trzymał pióro.
Kuhin Acker:
-"Reszty dowiesz się na miejscu"... Trochę mi to przypomina trochę inną organizację, której działalność jest mniej lub bardziej legalna. - Mężczyzna powiedział mocno akcentując słowo "mniej". - No cóż... Idę już, zanim się rozmyślicie. - Obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku zagajnika.
Funeris Venatio:
Antoine Bennet zbył jednak mimo uszu te przytyki. Bractwo ÂŚwitu nie było organizacją parającą się zajęciami nielegalnymi. Służyli wiadomym siłom, mieli jasne poglądy i ugruntowaną pozycję. Nie musieli uciekać się do różnych sztuczek i podstępów, nie poruszali się na granicy prawa, gdyż sami go strzegli.
Kuhin udał się w podróż. Mijał najpierw przeróżne uliczki i alejki miasta Efehidon, pośród których przechodzili najróżniejsi ludzie i nieludzie. Każdy o odmiennym ubiorze, kolorze skóry, czy włosów. Inne postawy ciała, tusze, głosy, charaktery. Niektórzy pławili się w luksusach, inni żyli dniem, a jeszcze inna część mieszkańców walczyła o przeżycie. To jeden z takich zaczepił Ackera, by ten poratował go czymś do jedzenia. Było to tuż przy bramie miasta.
Kuhin Acker:
Kuhin poczuł przygnębienie widząc tyle ludzi cierpiących z głodu, walcząc o każdy kęs chleba. Chętnie wspomógłby ich wszystkich, jednak nie miał środków ani możliwości by wspomóc chociażby jednego spośród nich. Dlatego gdy jeden z tych biedaków tak desperacko błagał go o coś do jedzenia, ten sam znalazł się w niezwykle ciężkiej sytuacji. Pieniędzy z niczego nie wyczaruje, jednak istniała jakaś szansa, że w inny sposób będzie mógł pomóc.
-Dobry człowieku... Chętnie bym Ciebie wspomógł, jednak sam nie mam obecnie grosza przy duszy. ÂŻyję z dnia na dzień. To co mam przy sobie, nie jest właściwie moją własnością - pokazał na jakimś cudem niezwróconą zbroję - Może istnieje jednak jakiś inny sposób w który będę mógł Ci pomóc?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej