Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeźdźcy Podgrodzia
Elrond Ñoldor:
Wyprzedziłeś go o całą długość konia tuż przed zakrętem, od którego dzieliło Cię kilkanaście metrów. Jeździec na pozycji pierwszej przecenił swoje możliwości i kiepsko wszedł w zakręt. Aktualnie był oddalony od niego o około 20-25 metrów. Do mety dzieliła go ostatnia prosta, licząca 400 metrów.
Mohamed Khaled:
- Tu Cię mam, złamasie.. - mruknął, uśmiechając się nikle. Miał szansę na wygraną, jeśli tylko jego koń postara się najbardziej jak potrafi.
- No, kochana... Zostało już nie dużo, postaraj się, proszę... - szepnął koniowi czule do ucha, a nóż to pomoże. Uderzył piętami o boki, pochylając się ostro do przodu i wyglądając spod czupryny. Zbliżał się do pierwszego, a do końca wyścigu już nie daleko. Jeszcze chwila, a znów będzie spokój. Jeszcze chwila..
Elrond Ñoldor:
...a wejdziesz w zakręt...
Mohamed Khaled:
...dość niebezpieczny dla rozpędzonego konia, jeśli nie zareaguje się dość wcześnie. Trzeba było przyznać, tego się nie spodziewał, zapomniał kompletnie o zakręcie...
Lekko zahamował, potem wybił na zakręcie najlepiej jak potrafił i popędził cwałem w kierunku pierwszego jeźdźca, starając się nie spoglądać na inne rzeczy, niźli przeciwnik na przodzie.
Elrond Ñoldor:
Przeciwnik za tobą nie miał tyle szczęścia i ledwo co zmieścił się w zakręcie. Stracił do Ciebie kilka cennych sekund. Za to przeciwnik przed tobą gnał jak szlony. Aktualnie był oddalony o 50 metrów, czyli miał do mety 350 metrów. Czy była jakikolwiek szansa że go dogonisz? Dziwny zbieg okoliczności, bogowie, zabłąkany bełt...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej