Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeźdźcy Podgrodzia
Mohamed Khaled:
- Eh... - mruknął, spowalniając konia na tyle, by bezpiecznie ominąć pijaczynę - Idź stąd.. - polecił mu. Był zabójcą, to prawda. Ale zabijał tylko w obronie, albo kiedy mu za to zapłacono. Nigdy nie tyka niewinnych, którzy niczym mu się nie narazili...
Ominął bezpieczne pijaka, lecz... naraził się na utracenie pozycji. Popędził konia.
Elrond Ñoldor:
Jeździec na pierwszej pozycji zwiększył dzielącą was odległość, która aktualnie wynosiła ponad sto metrów. Zawodnik, którego ówcześnie kopnąłeś wyprzedził Cię o kilka metrów. Do trzeciego zakrętu było około 250 metrów.
Mohamed Khaled:
- Nie wiem, czy opłaca się, ale będę się starał... - mruknął, kopiąc ostro konia obcasami i zmuszając go do wyprzedzenia jeźdźca. Ten "akt dobroci" z jego strony kosztował go pozycji, czego wkrótce mógł pożałować. Teraz jednak chciał znów dojechać do jeźdźca i go wytrącić z toru.
//Ty chyba chcesz mi wbić ten nożyk między żebra :D Takie przeczucie czarnego.
Elrond Ñoldor:
Kolejne sto metrów odbyło się bez przeszkód. Koń gnał jak szalony, pluł śliną. Udało Ci się dogonić jednego z przeciwników. Kątem oka widziałeś gapiów oglądających wyścig z okien. Najwyraźniej nikt nie był już na tyle głupio by wychodzić i ładować się pod kopyta. Jeździec na pozycji pierwszej był kilkadziesiąt metrów przed trzeci i ostatnim zakrętem.
// Zapomniałem o mapce wyścigu. Miałem nadzieję, że wystarczą opisy. Chcesz jakby co?
Mohamed Khaled:
Uderzył konia piętami, zmuszając go do kolejnego cwału, tym razem, by wyprzedzić tego pierwszego.. Zbliżał się on bowiem do zakrętu, tego ostatniego, najważniejszego.
- Wio... - mruknął mu do ucha, pogłaskał po głowie i popędził dalej, nawet nie spoglądając na przeciwnika którego zostawił niedawno w tyle. Teraz patrzył jedynie na drogę.
//Nie trzeba, jakoś sobie radziłem do teraz, to już nie potrzeba :D
//Jak daleko ode mnie jest ten pierwszy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej