Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeźdźcy Podgrodzia

<< < (12/19) > >>

Mohamed Khaled:
- Nie powiem, mógłby pomóc.. Ale ten "taran" też się przydał.. - skomentował sobie w głowie, gdy jeździec go minął, a jeden ze strażników padł na ziemie z roztrzaskaną głową. Jednego sam zabił, drugi zapewne teraz kona po wylewie, czy czymś tam w jego bani, zostało dwóch.

Odskoczył od obu strażników, tak, że teraz znalazł się jakieś dwa metry. Teraz, gdy było ich tylko dwóch, miał łatwiejszy dostęp do tego, by ich obu paroma ruchami zlikwidować. Ale on nie chciał, nie teraz.
Odbił czym prędzej następne uderzenie, jednakże blok nie do końca sprawny był.. Ostrze śmignęło mu po ramieniu, zostawiajac wąską ranę, z której teraz kapała szkarłatna ciecz. Kopnął go.
Drugi biegł już na pomoc, Kruk jednak nie zamierzam mu dać tego z łatwością... Sparował jego cios, po czym z całej siły wbił się w niego z bara, popychając go na jeden z domów. Ten uderzył, potem spadł z łoskotem na ziemie, zamroczony.

Kopnięty strażnik ryknął, potem rzucił się w rozpaczy o towarzysza broni na czarnoskórego mężczyznę. Zrobił sprawny unik, pozwalając rozpędzonemu wpaść w ścianę, co go na pewno ogłuszyło.
- Mogliście dać spokój, lecz nie... - mruknął, gdy podchodził do zamroczonego. Nie do końca jeszcze wiedział, co się stało, raczej też już się nie dowie. Kolejny strażnik został zabity, mocnym przebiciem w okolicy klatki piersiowej.
Potem dobił także tego ogłuszonego. To byli wszyscy..

4/4 Strażnik
//Zakładam, że ten czwarty, potrącony, to już sobie wymarł z powodu jakiegoś tam wylewu, czy cuś.

Elrond Ñoldor:
// Ta.

Przegrywałeś wyścig z kretesem. Pierwszy jeździec oddalił się już na dobre sto metrów. Zauważyłeś że ten, który został wypchnięty z toru zaraz Ciebie minie.

Mohamed Khaled:
- No tak... Nielegalny wyścig.. Czy to straż, czy nie, on trwa nadal... - przemknęło mu przez myśl, gdy szybko doskoczył do konia znajdującego się parę metrów dalej. Katanę wsunął do pochwy na plecach, poprawił sobie swój kubrak, potem popędził konika najszybciej jak potrafił, coby nie zostać na samym tyle.
- Wio, ty głupie bydle! - ryknął mu do ucha, uderzając obcasami. Ruszył kłusem przez uliczkę, omijając ciała z nadzieją wyprzedzenia tego pierwszego.

Elrond Ñoldor:
Pierwszy jeździec dojechał i minął drugi zakręt. Oznaczało to, że był już na półmetku. Jechałeś łeb w łeb z trzecim zawodnikiem. Szanse wydawały się być wyrównane. To wspomnianego wcześniej zakrętu było około stu metrów.

Mohamed Khaled:
Postanowił wypróbować już znaną sztuczkę, kop. Wychylił się lekko z konia, nadal mocno trzymając lejce, potem zamachnął się nogą i z całej siły uderzył. Cios tak rozlokował, że trafił on i w jeźdźca, i w konia. Miał nadzieje, że wyeliminuje na chwilę kolejnego przeciwnika, by mieć szansę dogonić tamtego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej