Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeźdźcy Podgrodzia
Mohamed Khaled:
No.. No to co? Możemy ruszać? - zapytał, spoglądając na swych rywali.. Szykowała się ciekawa sprawa, wyścig.. W czymś takim, w sumie nigdy nie brał udziału..
Elrond Ñoldor:
- Zajmij pozycję i przygotuj się. Zbieramy jeszcze zakłady - powiedział elf i podszedł do innego jeźdźca, który najwyraźniej miał jakąś sprawę.
- No to powodzenia. Wygraj, to się obłowimy. Przegrasz, to dostaniesz sztylet w nerkę - mrugnęła do ciebie Astrid.
Mohamed Khaled:
- Ostra... - pomyślał sobie, ustawiając się równo do reszty. Czekał go wyścig o życie, można rzec.. A może Astrid tylko chciała go zmotywować? Wolał tego nie sprawdzać, doprawdy. Nie chciałby umierać, bo kto by chciał? Miał plany, miał marzenia.. Chciał się stać największą szychą na tej wyspie zaraz po Królu, chciałby być osobą która raz na zawsze udupi Meaneba.. Czyli w sumie, marzenie jak każde inne.
Elrond Ñoldor:
Wszystko było już w sumie gotowe. Wszyscy zajęli miejsca. Widzowie, arbitrzy i oczywiście jeźdźcy. Po lewej na podwyższeniu stał jeden z elfów. W dłoniach miał białą flagę.
- Gdy opuszczę flagę startujecie! - podniósł flagę wysoko nad głową. Odliczył od trzech do tyłu i opuścił flagę...
Mohamed Khaled:
Flaga opuszczona, trzeba ruszyć! Nie zwracał większej uwagi na to, czy przeciwnicy wyściogowi są za nim, czy koło niego. Popędził konia czym prędzej, pędząc poprzez uliczki i wyczekując kierującego na zakrętach..
Teraz, liczyła się tylko droga, tylko ona... Podskoczyła mu adrenalina, napięcie wzrosło. Poczuł się dość dziwnie, ale także... jakoś tak przyjemnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej