Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeźdźcy Podgrodzia

<< < (6/19) > >>

Elrond Ñoldor:
Podgrodzie miało swoją charakterystyczną 'przypadłość'. Straż miejska niechętnie je odwiedzała, a gdy już to robiła, to w większych grupach. Pojedynczy obchód, czy nawet w parze był po prostu misją samobójczą. I nie chodzi tu o to, że bandyci lubili się ze strażnikami jak pies i kot. Po prostu dla bandytów taki strażnik był chodzącą skarbonką. Stały żołd i profesjonalny ekwipunek kusił. Oczywiście trzeba jeszcze wspomnieć, że w niektóre rejony nawet zwarte grupy nie zapuszczały się po zmroku. I właśnie takim rejonem było skrzyżowanie ulicy Mokrej i Suchej. Z dala od jakichkolwiek garnizonów, murów miejskich czy wież.
Właśnie tutaj w środku nocy (bo było już przed północą), zgromadziła się spora liczba gapiów składająca się na cały okoliczny folklor. Od mieszkańców parających się w miarę uczciwszą pracą, bo podejrzane typy, które nawet nie wiedziały co to ta uczciwa praca. Epicentrum wyglądało dosyć dziwnie. Przynajmniej dla Ciebie, bo nigdy jeszcze nie widziałeś czegoś podobnego. W miarę równym rzędzie stały trzy konie, doglądane przez swoich właścicieli czy też jeźdźców. Jakiś elf notował coś na tabliczce, inny najwyraźniej zbierał zakłady. Wyścig miał się niedługo zacząć.

Mohamed Khaled:
//Sorry, zapomniałem że mam tutaj questa xD

Gdy dotarli, Kruk rozejrzał się po zebranych. No, no.. ładna banda, można wręcz rzec. Jeźdźcy gotowi już w sumie na start, osoby które za pieniądze - a czemu nie za dziewictwo, oto jest pytanie! - obstawiały kto wygra. Iście bandyckie życie, takie piękne.. a tak niebezpieczne!
Kruk pałętał się po placyku chwilę, lecz w końcu ruszył tam gdzie pozostali jeźdźcy, by stanąć w szranki. Obejrzał swą kobyłę, po czym spoglądnął na Astrid...

Elrond Ñoldor:
Astrid tylko mrugnęła i ruszyliście na start. Ustawiliście konia bok reszty. Po chwili podszedł do was jeden z elfów. Astrid dała mu papier od niziołka, pozwolenie na start.
- Znacie zasady? - pytanie było bardziej kierowane w twoim kierunku. Elf domyślił się szybko, że to ty jesteś jeźdźcem.

Mohamed Khaled:
- Nie, jeśli można... Wytłumacz - odparł na pytanie elfa. Nie zamierzał kłamać, a co jakby się stało, gdyby złamał zasadę? Wywaliliby go na zbity ryj, a jego szansa na drobny zarobek poszłaby się paść.
Spoglądnął na człowieczynę, mierząc także wzrokiem swoich przeciwników.

Elrond Ñoldor:
- Zakaz używania broni. Jakiejkolwiek. To najważniejsze. Reszta to sprawy organizacyjne. Trzy okrążenia ulicami, flagowi będą podaać kierunek na odpowiednich zakrętach. Wygrywa ten, kto ukończy wyścig jako pierwszy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej