Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
Nawaar:
Dhampir zeskoczył z wozu i nagle wszystkie jego kości strzeliły, przez chwilę dało się zauważyć na jego twarzy grymas bólu, który po chwili znikł jak płatek śniegu w wiosenny poranek. Silva kiwnął głową na słowa Themo i poszedł do karczmy bacznie się w niej rozglądając, bo przez to mógł spojrzeć kto albo, co jest wewnątrz budynku. Robiąc to podszedł do karczmarza. - Dobry. Chciałbym zamówić dzika i do tego trzy piwa. Kończąc wskazał samotny stolik, a następnie udał się do niego i kiwając dłonią zaprosił towarzyszy.
TheMo:
Po oporządzeniu konia Themo wszedł do zajazdu. Zauważył Silve zajmującego stolik. Zamiast zająć miejsce obok niego podszedł do karczmarza.
-Owies dla konia można tu dostać?
Koń nie był jego, więc nie chciał, aby padł gdyż musiałby potem bulić całą sumę. O wracaniu na piechotę nie wspominając.
Nawaar:
Dhampir miał dość czekania, aż reszta kompanii się zjawi i przyjdzie do niego gdzie siedział. Nawet już nie skinął głową, bo zauważył jak Themo rozmawia z karczmarzem i czeka tak jakby na jego odpowiedź. W akcie totalnej nudy Silva rozglądał się jeszcze, po karczmie i czekał wreszcie na przybycie kompanów.
Canis:
Karczma jak to karczma na trasie, było kilku przejezdnych gości wyglądających nie bardziej na rzezimieszków jak wy.
- Owies? Nasz stajenny zatroszczy się o wasze kuce.
TheMo:
Uśmiechnął się i skinieniem głowy podziękował karczmarzowi za tą informację. Była to dla niego ulga, gdyż teraz mógł oddać się rozkoszy jedzenia i zapomnieć o wypożyczonym koniu.
-Dziękuję. Widzę, że mój kolega nadal czeka na zamówienie.
Po tych słowach odwrócił się i ruszył w stronę stolika. Gdy już podszedł do miejsca, gdzie siedział Silva i (być może) Thoran odsunął krzesło i zająć wolne siedzenie. Dosunął się do stolika i czekał aż karczmarz poda im strawę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej