Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
Nawaar:
Dhampir teraz mógł chociaż pogadać, bo tam to nie miał z kim, a gadanie do siebie nie wróży najlepiej. - Sądziłem, że coś się wydarzy w trakcie podróży, a tu taki spokój. Dziw bierze, że ludzie tacy spokojni i nie martwią się nadchodzącą wojną. Co o tym sądzisz?. Spytał się Thema tak bez animuszu.
TheMo:
Dhampir zaczął rozmowę. I bardzo dobrze, na dyskusjach czas upływa szybciej.
-Masz rację. Chociaż nie odjechaliśmy zbyt daleko od miasta. A wiadomo, im dalej w las tym więcej drzew czy jakoś tak. A sam wiesz, że wojna oznacza mobilizację więc ci głupsi, którzy atakowali tak blisko miast zostali już wyrżnięci i pojmani. Spokojnie, jeszcze sobie powalczymy.
Rozejrzał się po ludziach siedzących w karczmie. Nie było tam nikogo podejrzanego. Potem podążał wzrokiem za karczmarzem.
-Jak przyjdzie tu z żarciem musimy się go wypytać o ten konwój. Być może coś widział.
Nawaar:
Jedzenie na samo to słowo dhampirowi zaczęła ślinka cieknąć, ale wziął się w garść. W końcu nie był wampirem łaknącym krwi, a mieszańcem który mógł jeść i robić, co chciał. - Tutaj się z tobą zgodzę, ale proponuję jeszcze się przekimać do rana. Zawsze to będzie bezpieczniej, mimo że taki dziwny spokój wszędzie panuje. Jakby taka cisza, przed burzą.
Thoran:
Podróż wozem to najwygodniejszych nie należała, ale z drugiej strony za takie pieniądze nie ma co narzekać. Wszak nie pojechaliśmy na wakacje tylko po to, aby rozwikłać sprawę zaginionego konwoju. Gospoda zaś mogła okazać się dobrym miejscem do poszerzenia naszej wiedzy na temat utraconej grupy. Nie ociągając się dłużej dołączyłem do towarzyszy, którzy już od dłuższej chwili spędzali wolny czas w karczmie. Przysiadłem się do Bękartów przy ostatnim wolnym miejscu przy stole.
- Mam nadzieję, że zamówiliście coś do żarcia bo czuję, że zjadłbym dzisiaj konia z kopytami - rzuciłem po czym uzupełniłem swą wypowiedź.
- Wydumaliście coś ciekawego ? Patrząc na trasę to nasz zaginiony konwój pewnie też tutaj wieczerzył, więc może ktoś o nich słyszał lub widział coś ciekawego.
Canis:
Nikt z was nie złożył zamówienia na nic (nikt nie zapłacił), więc nikt wam nic nie przyniósł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej