Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zaginiony konwój

<< < (6/44) > >>

Thoran:
Wóz, ruszył powoli, leniwie człapiąca szkapa co mogło zadziwić każdego w jakiś sposób dała radę. Powolutku opuszczaliśmy portowe miasto Atusel po raz kolejny w poszukiwaniu pracy. W mieście jak zwykle panował tłok, raban, wrzask i inne różne rozgardiasze, które co tu dużo mówić były na porządku dziennym w każdym portowym mieście. Tymczasem,  Themo powoził, Silva się rozglądał, a Ja spokojnie siedziałem razem z nimi na wozie i czekałem na to co przyniesie niebezpieczna podróż.
- Swoją drogą, nie zabraliśmy żadnego prowiantu, a podróż wydaję się daleka. Trzeba będzie uzupełnić braki w jakimś pobliskim zajeździe. - zagadnąłem.

Nawaar:
Kusza została solidnie przygotowana na ewentualny atak, teraz pozostało jedynie wymierzyć i wystrzelić w dowolnego przeciwnika. Tak przez chwilę było cicho i dało się jedynie usłyszeć skrzypienie kół i dźwięk podków uderzanych o ziemię oczywiście wiadome było, że to kopyta poczciwej szkapy. Thoran jednak przerwał milczenie i zaczął rozmowę z resztą słuszną. Silva pokiwał głową na słowa człowieka i poparł jego pomysł. - Dobry pomysł o ile jakiś zajad, po drodze będzie.

Canis:
Gnaliście długo... bardzo długo zachowując ciszę i spokój - Ponoć mieliście mieć dość chęci by samemu zagospodarować wolny czas. Jak widać nie znaliście się na tyle dobrze, by mieć o czym wspólnie rozmawiać. Obawy o jedzenie, picie i nocleg rozwiał zajazd który stał przy szlaku, który przemierzaliście.

Zajazd "Pod Młynem"



„Pod Młynem” to gospoda położona nieopodal głównego traktu wiodącego z Efehidon do stolicy gminy Atusel. Leży właśnie na terenie tej gminy, blisko jej granicy z Lafos. Budynek został wybudowany blisko małej rzeczki i rzeczywiście był kiedyś wykorzystywany jak każdy inny młyn. Tak było do czasu. Pewnego dnia właściciel tego miejsca uznał, że na prowadzeniu zajazdu w takim miejscu można zarobić znacznie więcej grzywien niż na pracy młynarza. Gospoda jest dość duża, tak jak i ruch na trakcie. Zazwyczaj ciężko znaleźć tutaj wolny pokój w korzystnej cenie z powdu dużej liczby podróżnych. Rodzina gospodarza dba jednak o idealny porządek w każdej kwaterze i doskonałe jedzenie.

Nawaar:
Podróżnicy na wozie cicho sobie jechali traktem, można by rzecz, że milczeli jak groby. W okolicach traktu nie było nikogo widać ani tym bardziej słychać, no może poza uderzaniem kopyt szkapy o ziemię. Wydawać by się mogło, że nawet natura zamarzła, mimo że wiosna się zaczęła. To, tylko wzbudziło w Silvasterze dziwne podejrzenia, które zostały rozwiane poprzez pojawienia się zajadu. Na pierwszy rzut oka budynek wyglądał, jak zwykły młyn znajdujący się nad rzeką. Jakie było zdziwienie, kiedy młynem okazał się zajazd, który tętnił życiem. Wielu podróżnych zjeżdżało się w tym czasie, aby odpocząć i nabyć informacji o niebezpieczeństwach na powstałych szlakach, co z resztą by dhampira nie dziwiło czasy ostatnio były dosyć trudne, i po drogach szlajało się pełno różnych bandytów i bestii wszelakiej maści, ale dość gadania głupot. - Themo zajeżdżaj. Powiedział w pozycji siedzącej. - Ta szkapa dłużej nie pociągnie bez odpoczynku, a i nam przyda się coś zjeść i zapić. Na myśl o ciepłym posiłku Silvie zaczęła lecieć ślina, ale nie tak dosłownie.

TheMo:
Jazda minęła bez żadnych komplikacji. Na horyzoncie ujrzeli zajazd, co poprawiło ich morale. Pognał szkapę, by jeszcze szybciej dotrzeć na miejsce. Gdy już znaleźli się obok przydrożnej karczmy skręcił w stronę miejsca dla koni.
-Wy zejdźcie i idźcie coś zamówić, ja przywiążę szkapę.
Jak powiedział tak zrobił. Zszedł z wozu i chwycił za lejce, które przywiązał do słupa i poszedł za towarzyszami do zajazdu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej