Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
TheMo:
//Isu, czytałeś wyprawę, zanim wyciągnąłeś wnioski? Bronie zebraliśmy kilka stron wcześniej po pojedynku z wampirami.
Themo usłyszał, że komisarz powrócił z urlopu. Postanowił więc upomnieć się o swoje wynagrodzenie za rozwiązanie ostatniego problemu. Więc udał się do Atusel i skierował swe kroki do rynku, gdzie pan Hertling miał swój posterunek. Zobaczył tam Silvastera, który już stał przed drzwiami.
-W końcu. Już myślałem, że ganialiśmy za darmochę.
Nawaar:
Dhampir odwrócił się w stronę człowieka. - Masz rację. Trochę to trwało, ale mam nadzieję, że nasz wysiłek nie poszedł na marne. Powiedz mi jak ze stajnią? Trzeba było dopłacać czy obyło się bez problemu, wszak muszę się z tobą rozliczyć.
Canis:
//Silvaster. Nie dałeś mi opisać wydarzeń, jakie miały miejsce w między czasie gdy was nie było. Założyłeś z góry, że bronie leżą tam gdzie je wyładowaliście z wozu. Przez kilka tygodni, złom leżący na środku drogi... bądźmy ludźmi, skoro polski złomiarz ściąga złom w przeciągu 5 godzin od wystawienia przed dom, to przez kilka tygodni strażnicy nie wnieśli by tego do swoich składów, ciesząc się z podarku?
Hertling otworzył drzwi i w pełni wyposażony wyszedł przed nie. Po tak długim okresie, ledwo go poznaliście, postarzał się niemiłosiernie, a zarost na twarzy był tak okrutny, jakby kompletnie o siebie nie zadbał przez ten czas. Założył ręce na biodrach.
- Witajcie, przepraszam, za tak długi urlop, ale życie bywa okrutne, choroba, te sprawy... Swoją drogą, to wy podesłaliście ten złom pod nasz posterunek? Opowiadajcie co wiecie... A gdzie ten trzeci?
TheMo:
-O ile pamiętam, to odprowadziłem konia z wozem, jednak nikt nie zawołam ode mnie dopłaty. Jak tam wolą. A Thoran żyje i ma się dobrze. Co do raportu, to... Długa historia. Na początku znaleźliśmy płonący wóz. Po ugaszeniu go znaleźliśmy tam dziwną tabliczkę. Masz ją gdzieś Silva? Potem ruszyliśmy dalej. Dziwny szlak nam dałeś do przebycia, gdyż odwiedziła nas jakaś wampirzyca. Cleur się chyba zwała. Już trochę zapomniałem, może towarzysze pamiętają coś więcej. W każdym razie zostawiła trzech kolegów, których musieliśmy ubić, by ruszyć dalej. W końcu dotarliśmy do kopalni i pogadaliśmy z zarządcą. Następnie odesłał nas z przewodnikiem. Namawiał nas do złożenia fałszywego raportu. Mam nadzieję, że to docenisz. Koledzy, przypominacie sobie jeszcze coś ciekawego?
Nawaar:
// To mnie u karaj tak jak mówił czerwony. Warydna z ekwipunku usunięta.
Silvaster wszedł również do środka. - Proszę tablica, która była w płonącym wozie. Dhampir podał tablicę Gorgowi i więcej nic nie mówił. Themo powiedział raczej wszystko, co trzeba było.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej