Tereny Valfden > Dział Wypraw

Po pierwsze, nie okradaj zabójcy

<< < (2/22) > >>

Elrond Ñoldor:
- Jaro! Spierdalaj oknem! - krzyczała kobieta. W dłoniach miała dwa pistolety, z czego jeden już wystrzelony. Przymierzyła drugim raz. Jednak to co zobaczyłeś w jej oczach nie było niczym dobrym. Domyślił się, że tym razem nie spudłuje. Kobieta zdążyła uspokoić nerwy i powstrzymać drżenie dłoni. Ponownie huknęło i lekko zadymiło się w pomieszczeniu. Jednym z możliwych celów w jakie mogła Ciebie trafić, były twoje wystające ręce i nogi. Głowę i tors schowałeś za truchłem. Wybór był prosty. To na nogach mogłeś się za nią i za drugim zbirem puścić w pościg. Kula przeszyła nogę dziesięć centymetrów poniżej kolana, dosłownie ocierając się o kość piszczelową i robiąc dziurę w mięśniach podudzia. Zanim upadłeś zniknęła za drzwiami. Sekundę po tym usłyszałeś brzdęk tłuczonego szkła. Drugi bandyta zniknął ze szkatułką w której trzymałeś swoje grzywny.

Nikolaj:
Nikolaj chciał zapłakać. W ciemną noc, kilku parszywych złodziei ograbiło go jak małe dziecko, a na dodatek prawie zabiło. Nie zapłakał jednak, był dorosły. Zacisnął szczękę jak prawdziwy mężczyzna i złapał za trupa leżącego obok niego. Wytarł mu szyję i wgryzł się. Pił, dopóki tamten nie wysechł do końca. Wampir wiedział, że nic nie może teraz zrobić. Tamci mogli uciec prawie wszędzie. Musiał poczekać chwilę na regeneracje uszkodzonej nogi. Jedyne z czego się cieszył w tej sytuacji, to było imię jednego z bandyty. Jakaś poszlaka. Coś, co pozwoli mu odzyskać swoje rzeczy. A przynajmniej taką miał nadzieję.

Elrond Ñoldor:
Regeneracja w nocy zaraz po spożyciu krwi trwała bardzo krótko. Zdążyłeś się cały zregenerować, zanim patrol straży wparował do twojego domu. Albo ktoś ich poinformował o hałasach, albo byli na tyle blisko by wszystko usłyszeć.
Oczywiście pierwsze co zobaczyli to otwarte drzwi na oścież, Ciebie opartego o ścianę i trupa leżącego obok.
- Co tu się dzieje! Odpowiadaj albo oberwiesz! - wycelowali włócznie w twoim kierunku.

Nikolaj:
Nikolaj wkurwił się odrobinę. Spojrzał swoim straszliwym wzrokiem na żołdaków, którzy odstąpili od niego lekko się cofając. Wampir wstał i wycedził przez zęby.
- To ma byś ochrona obywateli?! Banda skurwysynów okrada mnie w moim własnym domu i jeszcze ma zamiar zabić! A wy ładujecie się jak do obory i mi jeszcze grozicie!?

Elrond Ñoldor:
- To pana mieszkanie? - zadał pytanie drugi strażnik.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej