Tereny Valfden > Dział Wypraw
Po pierwsze, nie okradaj zabójcy
Nikolaj:
Nazwa wyprawy: Po pierwsze, nie okradaj zabójcy
Prowadzący wyprawę: Elrond Noldor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: bycie Nikolajem
Uczestnicy wyprawy: Nikolaj
Wyczulone zmysły od razu wykryły hałas w przedpokoju. Wampir zamarł w dosyć dziwacznej pozie z ustami przylgniętymi do butelki. Nie napił się jednak. Pierwszy posiłek nocy, kolację, trzeba było odłożyć na bok. Szybko zakorkował butelkę i odłożył na miejsce. Bronie miał rzucone bezładnie w salonie, toteż żadnej nie wyciągnął. Zresztą po co mu one były? Był Wampirem i była noc. A on był przeszkolonym zabójcą. Zaczął zakradać się na parter, najciszej jak potrafił.
Elrond Ñoldor:
Tymczasem trójka złodziei czuła się jak u siebie w domu. Rozdzielili się by jak najszybciej przetrząsnąć dom. Dwójka z nich, kobieta i mężczyzna przeszukiwali parter, trzeci złodziej udał się na pierwsze piętro.
- O cholera! Fiołka, patrz! - jeden ze złodziejaszków dostrzegł porzucony przez Nikolaja sprzęt w salonie. Szklaną kusze i miecz z szarej rudy.
- Na niezłego frajera trafiliśmy! Słyszysz Fiołka?! Ej!.
- Zamknij mordę... Coś mi się nie podoba.
- Piepszy... - oberwał w policzek z otwartej dłoni.
- Mówiłam, byś się zamknął - słowa były ostre nie znały sprzeciwu. Najwyraźniej kobieta dowodziła.
1x przywódczyni złodziejów
2x złodzieje
Nikolaj:
Nikolaj tymczasem bezszelestnie przedzierał się przez zakamarki swojego domu, który znał jak własną kieszeń. Wiedział które drzwi skrzypią, a które nie, która deska na schodach wyda nieprzyjemny dźwięk gdy na nią nastąpi. Słyszał w miarę dobrze głosy. Rozróżniał słowa i. Fiołki? Jakie fiołki rozmyślał.
Był już na górze. Domyślał się, że złodzieje są w salonie. Ostrożnie przeszedł przez korytarz i schował się za ściankę oddzielającą pomieszczenie w którym aktualnie się znajdował od salonu. Ostrożnie zajrzał do środka, chciał zobaczyć przeciwników.
Elrond Ñoldor:
Zobaczył kobietę i mężczyznę. Kobieta chowała jego broń, mężczyzna majstrował coś przy półkach. Przywódczyni wydawała się być lepiej wyekwipowana od swojego kolegi. Oprócz pełnego skórzanego pancerza, Nikolaj zauważył dwa pistolety i jakiś sztylet. Jej kolega niczym nie odróżniał się od najpospolitszych, zwykłych męt, których można spotkać co dwa metry na Podgrodziu.
- Same śmiecie. Idź na górę pomóż tej niedojdzie, ja zabezpieczę fanty i teren.
Złodziej posłusznie wykonał polecenie. Zbyt posłusznie, bo Wampir nie miał czasu by się schować, czy wykonać jakiejś akcji. Wpadliście na siebie na korytarzu.
- Ktoś tu je..! - zawył chcąc wyciągnąć sztylety, a jednocześnie zaalarmować pozostałych.
1x przywódczyni złodziejów
2x złodzieje
Nikolaj:
Prawym sierpowym zagłuszył potok wszystkich słów. Oczywiście było za późno. Jego osoba została odkryta. Bandytę odrzuciło na metr do tyłu, że niemal znalazł sie na framudze wejścia do salony. W prawej dłoni miał sztylet, ten z lewej upadł na ziemie. Nikolaj nie czekał na zaproszenie tylko rzucił się na złodzieja. Zręcznie złapał swoją prawą dłonią za prawą dłoń zbira szykującą się do ataku, okręcił w lewo pociągając pochwycone ramie i gdy znalazł się plecami do przeciwnika, uderzył tyłem głowy o jego twarz. Pochwyconą dłoń zakleszczył pod pachą, a swoją lewą użył do dźwigni. Kość chrupnęła w łokciu, a sztylet upadł na ziemię.
W tym samym czasie usłyszał ogłuszający huk i świst, a ścianę kilka centymetrów na lewo od jego głowy i od głowy bandyty, przyozdobiła dziura po pocisku.
Wampir rzucił się do przodu, złapał za sztylety i przeturlał. Odwrócił się szybko. Bandyta z grymasem ogromnego bólu na twarzy. chciał uciec z powrotem do salonu.
Zaatakował więc ponownie, wybijając się w do przodu wprost na bandytę. Jeden sztylet wbił w nerkę, drugi wbił z góry przez płuco do serca. Nie puścił jednak konającego, trzymał go niczym żywą tarczę.
1x przywódczyni złodziejów
1/2x złodzieje
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej