Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu zasiłku dla bezrobotnych
Adaś:
-Klątwa?-Spytałem wyraźnie zaciekawiony i ignorując to że twierdził iż nie jest kupcem, choć na takowego wygląda. Bardziej mnie w tym momencie interesowała mnie sprawa klątwy. Zapewne nie było to związane z flaszką niedopitką, ale zawsze mogło to być coś ciekawego. I ewentualnie możliwość jakiegoś zarobku.
Gordian Morii:
- Hah zaciekawiło Cię to, co? - wyraz twarzy kupca zmienił się nie do poznania, teraz to on rozdawał karty. Nie wiedziałeś zatem czy powinieneś się bać czy wręcz przeciwnie to Twój szczęśliwy dzień i los wreszcie się do Ciebie uśmiechnął, bo przygoda była tuż tuż.
- Na imię mi Hieronim, chociaż wszyscy wołają na mnie Antałek, więc możesz i tak do mnie mówić. - powiedział wyciągając przed siebie otłuszczoną dłoń.
- Chcesz znać historię chodź ze mną do Tomiego, tam przy piwie opowiem Ci wszystko. - powiedział przebierając monetą między palcami. Zauważyłeś jakąś dziwną zmianę w jego zachowaniu, chociaż w sumie nie wiedziałeś jeszcze jaką.
Adaś:
-Adamus Roydil, faktycznie historia ciekawa a i piwa nie odmówię.-Przedstawiłem się podając kupcowi dłoń. Wypadało być miłym, przede wszystkim dlatego że byłe ciekaw całej sprawy, no i zaproszeniu na piwo nigdy się nie odmawia. Tak więc spokojnie ruszyłem za nowo poznanym kupcem do Tommiego. Jedno mnie ciekawiło o co postanowiłem zapytać nim przejdziemy do pełnej historii w karczmie.
-Dlaczego Antałek?
Gordian Morii:
Kupiec tylko popatrzył na Ciebie ze zdziwieniem, potem spojrzał na swoją tuszę, a na końcu znów na Ciebie.
- - Panie Adamusie, a jak Ci się wydaje? Niski, pękaty i chlupiący wewnątrz. Jak antał miodu. Chodźmy jednak. - wyjaśnił Ci i szybko ruszył w kierunku karczmy. A właściwej rzecz ujmując to tawerny, gdyż "u Tomiego" nie było zwykłą karczmą ani oberżą jak w większości miejsc na wyspie. Tutaj spożywać można było prawdziwie marynarskie jadło w postaci grogu i rumu, który sprzedawany był głównie "pod ladą".
- Panie karczmarzu, jadła, napitku i jakiegoś ustronnego miejsca, coby nam nikt nie przeszkadzał. - powiedział podchodząc do kontuaru, a gdy Tomi wskazał mu na alkierz nie czekając udał się tam znikając za zasłoną, przysłaniającą wejście.
Adaś:
-Tak o tym nie myślałem. prędzej bym podejrzewał że to jakieś skłonności alkoholowe.-Odpowiedziałem na wytłumaczenie jego przezwiska. Po czym powoli ruszyłem za Hieronimem do Tommiego. Odczekałem aż wykonał zamówienie i udałem się wraz za nim do alkierza, gdzie mogliśmy swobodnie porozmawiać.
Grzecznie usiadłem naprzeciw kupca i zagadnąłem:
-No dobra, to o co chodzi z tą klątwą?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej