Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu zasiłku dla bezrobotnych
Adaś:
Nazwa wyprawy: W poszukiwaniu zasiłku dla bezrobotnych
Prowadzący wyprawę: Gordian Morii
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Bycie Adasiem
Uczestnicy wyprawy: Adaś
Spokojnie spacerowałem sobie po Atusel, kiedy tylko wyrwałem się z festynu. Postanowiłem udać się do tego portowego miasta, mając nadzieję że może znajdę sobie jakąś pracę. A nawet jakbym nie znalazł, to i okazja do napicia była by wtedy dobra. W końcu każda okazja jest dobra, czyż nie?
Tak więc spokojnie sobie spacerowałem to zerkając po stoiska, oraz co urodziwszych dziewojach wędrujących uliczkami.
Gordian Morii:
- Złodziej! Bandyci! Pomocy!- - usłyszałeś krzyk (no bo co innego mogłeś usłyszeć) gdy tak pogrążony w zadumie spacerowałeś od uliczki do uliczki. Bardzo szybko jednak "otrzeźwiałeś" z zadumy i korzystając z wrodzonego daru dedukcji zlokalizowałeś źródło dźwięku, którym był gruby kupiec. Mężczyzna darł się wniebogłosy wskazując grubym jak kiełbaska paluchem na dwóch gówniarzy, którzy uciekali w Twoim kierunku z niewielką skórzaną sakwą.
Adaś:
Grzecznie sobie spacerowałem po ulicach dalej, gdy do mych uszu dotarł donośny krzyk. Odruchowo się rozejrzałem. Nie daleko od mojej aktualnej pozycji, znajdował się pewien gruby kupiec, któremu jak zauważyłem zaiwanili sakiewkę. A dokładnie zrobiła to para jakiś dzieciaków, pewnie biedota albo inne sieroty. Ale czy etyka ludzka nie zabrania kraść? W końcu przed morderstwem (którym wcale nigdy się nie parałem! NAPRAWDĂ! <ignorant>), był to drugie największe skurwysyństwo jakie mogło być. Nie istotne są pobudki, w końcu zbrodnia to zbrodnia.
Normalnie bym pewnie to olał, mimo że myślałem to co myślałem. W końcu kto mi zabroni dostosowywać zasad pod siebie? A co! Kto bogatemu.. no dobra! Kto zamożnemu..ech! No dobra, kto mi zabroni?! Tak więc postanowiłem pomóc kupcowi, w końcu każde parę grzywien zawsze się przyda. A nawet jakby nie chciał się odwdzięczyć, to kto mi zabroni podpierdzielić ten mieszek? W końcu prawo dżungli zawsze jest aktualne.
Poczekałem grzecznie aż dwaj złodzieje się zbliżą. Ciężko było mi stwierdzić który ma mieszek, ale spróbować mogłem zatrzymać obu. Ewentualnie jak to się nie uda, to zacząłbym ich ścigać.
W między czasie przygotowałem sobie pistolety, trzymając je w obu dłoniach. Gdy tylko pierwszy zbliżył się do mnie, kulturalnie podłożyłem mu jedną nogę. Licząc na to że przy prędkości biegu, prawa fizyki zadziałają i się przewróci lądując na twarzy. Co do drugiego, to ustawiłem się na jego drodze i naparłem na niego barkiem, kiedy się do mnie zbliżał. Zrobiłem to w ostatniej chwili, aby mieć pewność, że ten nie spróbowałby mnie wyminąć.
Efekt był zadowalający, złodziej tak jak przewidziałem poleciał na ziemię. Nie miałem czasu się odwracać i celować pistoletem w pierwszego. Skoro nie miałem pewności czy faktycznie się przewrócił, więc oba pistolety wycelowałem w tego, na którego naparłem barkiem. Celując krzyknąłem, tak aby ten pierwszy słyszał:
-E ty nawet się nie waż uciekać, bo twój kolega będzie miał dwie kule w sobie! Jeśli chcesz aby przeżył, to oddajcie sakiewkę!-Po czym już normalnym tonem dodałem-Jak oddacie, to puszczę was wolno!
Gordian Morii:
- Połowa dla Ciebie? - zaproponował młody nerwowo się rozglądając. Nie byłeś pewny czy przestraszył się Twoich pistoletów czy może bardziej obawiał się tego grubego kupca, który zanosząc się kaszlem pędził w Twoją stronę, chociaż ów pęd porównywalny był z szybszym krokiem starca.
Nie mniej miałeś tylko chwilę na reakcję.
Adaś:
-Całość, albo kulka! Należę do kruków, dla mnie to chleb powszedni!-Powiedziałem tylko troszkę zatajając prawdę. Ale tylko troszkę, w końcu przed śmiercią byłem jednym z łowców a potem z kruków. No tyle że śmierć zwolniła mnie z przysięgi, ale to że byłem kurkiem (kiedyś) to była prawda! A że teraz byłem bękartem to inna historia. No i jak na razie nie budziła takiego respektu, co bezwzględny morderca z kurków, których chlebem powszednim jest mordowanie, czy to ważnych, czy to nic nie znaczących ludzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej