Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pas i ostrogi #1 - Evening

<< < (2/6) > >>

Funeris Venatio:
Evening dotarła do granicy drzew akurat wtedy, gdy zapadła ciemność. Piesza wędrówka traktem nie zmęczyła jej niemalże wcale, dodała nawet nieco sił. Zwarta i gotowa dziewczyna stanęła przed ścianą lasu i spojrzała do wewnątrz. Obezwładniająca cisza sprawiała upiorne wrażenie. Niezakłócana przez żaden dźwięk, wbijała się w czaszkę rycerza Bractwa niczym gwóźdź wbijany ciesielskim młotkiem.

Wtem trzask! Ryknięcie, złamana gałąź spadająca na wyschniętą trawę i dawno opadłe liście. Z prawej strony, z lewej, z naprzeciwka. Evening słyszała kakofonię różnych dźwięków, dobiegających z różnych stron, ale zmierzających prosto na nią. Tuż nad prawym uchem, z przerażającym świstem, przeleciała strzała. Wbiła się gdzieś głęboko w las, nie zostawiając za sobą nawet śladu.

Evening Antarii:
Cicho. Za cicho... Przyczaiłam się trochę, starałam się być ostrożna i bardzo czujna. Długo nie musiałam czekać, aż coś się wydarzy. Odgłosy zaczęły dochodzić jakby znikąd. Nie wiem co to były za dźwięki... Pojawiły się nagle i dochodziły zewsząd. Nigdy wcześniej nie słyszałam czegoś podobnego. Czegoś tak niepokojącego.
Aż nad moim uchem przeleciała strzała. Cholera, to nie było śmieszne! Kilka centymetrów w bok i... Odwróciłam się momentalnie w tył, wyciągając miecz, gotowa by się bronić.

Funeris Venatio:
Evening odwróciła się dokładnie wtedy, kiedy druga i trzecia strzała leciały w jej stronę. Pierwsza przeleciała kilka metrów dalej i wbiła się w drzewo zdecydowanie ze zbyt dużą siłą. Ta druga musnęła włosy dziewczyny, mierzwiąc je. Wtem z tyłu coś huknęło rycerza w plecy, przewracając na ziemię. Coś ciężkiego, nawet bardzo. Do tego nieźle rozpędzonego, bo odebrała na chwilę dech i boleśnie zakuło na wysokości łopatek.

Evening Antarii:
Kolejne strzały leciały w stronę mojej twarzy. Ktoś ma niezłego "cela". Chciałam zrobić jakiś unik albo schylić się. Nie zdążyłam jednak wykonać żadnego ruchu, gdyż poczułam mocne pchnięcie i w jednej chwili upadłam ciężko i niezgrabnie na ziemię - zupełnie zaskoczona. Miecz wypadł mi z dłoni na niewielką odległość. Postarałam się go chwycić palcami, a potem mocniej złapać w dłoni. Poczułam też nieprzyjemny, kłujący ból w górnej części pleców. Starałam się obrócić, by nie leżeć tyłem do przeciwnika.

Funeris Venatio:
Nad Evening przebiegło... stado jeleni. Z dwanaście osobników, głównie starszych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej