Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pas i ostrogi #1 - Evening
Evening Antarii:
Gdy zobaczyłam, kto był moim "przeciwnikiem", skuliłam się chroniąc głowę i brzuch. Przeczekałam, aż przebiegną nade mną. Pewnie nie zwracały zbytniej uwagi na to, co mają pod sobą... W końcu chmura kopyt przeleciała całkowicie nade mną.
A te strzały pewnie stąd, że ktoś urządził sobie małe polowanie na jelenie... Czyli znalazłam się w samym środku owego zamieszania.
Funeris Venatio:
- Aaaa...!! Kurwaaa! Chłopaki, ratunkuuu, chłooopaaakiii!! Kurwaaa!! - to było gdzieś z lewej, jakby ze sto metrów dalej, tuż przy ścianie lasu, poza traktem i dróżkami.
Evening Antarii:
Podniosłam głowę w stronę z której leciały strzały, oczekując kolejnych grotów lecących w moją stronę. Ale nagle moją uwagę przykuło wołanie kogoś, kto znajdował się trochę dalej. Wstałam powoli, wciąż kurcząc się trochę, ale w końcu wyprostowałam się i ostrożnie (wciąż zachowując czujność) ruszyłam w tamtą stronę.
Funeris Venatio:
Dwójka mężczyzn pomagała trzeciemu wyjąć nogę z kleszczy. Ktoś zastawił tam pułapkę, wnyki, w które wpadł ten nieszczęśnik. Miał przy sobie łuk, kołczan strzał i długi sztylet. Tak samo jego towarzysze. Wszyscy byli ubrani w takie same miękkie zbroje ze skóry kreshara. Ranny tak się darł, że nie usłyszeli nawet podchodzącej dziewczyny.
Evening Antarii:
Lekko zdziwiłam się na widok przyczyny krzyków. Miał niezłego pecha, chociaż i gorsze nieszczęścia się zdarzały. Nie wiedziałam, czy na coś mogłam im się przydać, ale spytać nigdy nie zaszkodzi. Wypowiedziałam szybko -Może wam pomóc?- w momencie, gdy uwięziony mężczyzna zrobił pauzę między krzykami. Podeszłam jeszcze bliżej nie czekając na odpowiedź ,by przyjrzeć się całej sytuacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej